Gorączka wyborcza w gorącym Gaziantepie

Dzisiaj w Turcji jeden z najciekawszych dni w roku. Od rana wszyscy pełnoletni Turcy zmierzają do urn. Tak, tak, zaczęły się w końcu wybory. I to nie byle jakie, bo nie dość, że prezydenckie, to i parlamentarne! Więc nie tylko na zewnątrz będzie gorąco, ale krew w żyłach już pewnie buzuje. Mój mąż nie może spać już którąś noc z rzędu, taki jest rozemocjonowany. Ja natomiast przyjmuję te wybory z ogromną ulgą, bo wreszcie skończą się szalone jazdy busów z muzyczką wyborczą na ulicach.

Muszę przyznać, że nic nie szarga moich nerwów tak bardzo, jak ta cała szopka przedwyborcza w Turcji. Po ulicach jeżdżą te nieszczęsne busy, na wiece wyborcze przychodzą MILIONY obywateli, otwierane są specjalne lokale, gdzie czasem rozdawane są nawet kebaby i napoje. Raz nawet udało mi się taką wyborczą herbatą uraczyć, więc wiem o czym mówię 😉 Trzeba przyznać, że w porównaniu do tego, co się dzieje tutaj, w Polsce kampania wyborcza wypada gorzej niż uroczyste otwarcie osiedlowego sklepiku.

Już kiedyś pisałam o wyborach w Turcji (albo raczej o kampanijnym szaleństwie, jakie ludzi ogarnia) przy okazji wpisu o tureckim patriotyzmie. W tym roku wybory są jeszcze bardziej ekscytujące, bo podwójne, jak już wcześniej wspominałam. I muszę przyznać, że nawet agitacyjna nuta grana z megafonów jest jakby bardziej wpadająca w ucho. Tylko nie wiem, czy to na pewno kwestia melodyjności tych piosenek, czy tego, że codziennie słyszałam je dziesiątki razy? Muszę mieć wyjątkowe szczęście, że akurat pod moim blokiem jest plac, na którym wszystkie te busiki z megafonami zawracają. Potem jeszcze okrążają mój blok i jadą w dalszą podróż po mieście.

Muzyczka!

Pozwólcie, że podrzucę Wam te „gorące” kawałki – w kolejności, co pragnę wyraźnie podkreślić, nie związanej z moimi politycznymi zapatrywaniami, tak jakby co, ale według częstotliwości słuchania ich z okna mieszkania 😉 Tylko jednego kawałka, niestety nie jestem w stanie znaleźć – może nie opublikowali go w Internecie? Cóż, nie będę rozpisywać się dalej. Mam tylko nadzieję, że w trakcie tych wyborów nie dojdzie do starć na noże pod jakimś lokalem wyborczym, bo co wybory znajdą się tacy, którzy lubią sobie i innym tak uatrakcyjnić głosowanie… No, to kończę. Może krótko, ale przynajmniej na gorący temat, o!

 

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com