Włosy – atut czy przekleństwo?

Włosy jak włosy. No cóż, wydawałoby się, że to temat (wyłączając różne związane z chorobami sprawy) najzwyklejszy na świecie, w końcu ludzie z zasady mają włosy i dbają o nie mniej i bardziej. Jednak Turcja to kraj, w którym temat owłosienia na głowie oraz  różnych innych częściach ciała, może okazać się dość drażliwym tematem…

Jednocześnie problem włosów ma swoje dwa bieguny: wypadanie oraz nadmierne owłosienie. I choć to pierwsze dotyka przeważnie wyłącznie przedstawicieli płci męskiej, to nadmierne owłosienie jest utrapieniem nie tylko Turków, ale także wielu Turczynek.

Przyjrzyjmy się obu płciom osobno.

WŁOSY TURCZYNEK

Nie da się ukryć, że jeden szybki wypad na bazar może spowodować, że nabawimy się ogromnych kompleksów. Jeżeli ktoś interesuje się przynajmniej w niewielkim stopniu swoimi włosami i podobają mu się długie, gęste i ułożone w przepiękne fale włosy, a sam takich nie ma, to lepiej niech do Turcji nie przyjeżdża. A oto próbka zdjęć znalezionych w czeluściach Internetu:

Aktorka Su Kutlu
Aktorka Su Kutlu
Aktorka Asli Tandogan
Aktorka Asli Tandogan
Aktorka Tuba Buyukustun
Aktorka Tuba Buyukustun

Wydaje mi się, że włosy Turczynek są ich największym urodowym atutem. Nie wiem ile razy już mówiłam jakiejś dziewczynie, że ma przepiękne włosy, ale tutaj zdarza mi się to non stop!

W Turcji zazwyczaj widuje się ciemne włosy, choć nie są wcale tak rzadko spotykane także jaśniejsze odcienie. Oczywiście, sporo dziewczyn farbuje włosy na blond, choć moim zdaniem niewielu z nich ten kolor pasuje ze względu na dość ciemną karnację. Chyba jeszcze nie widziałam Turczynki z naturalnym, jasnym blondem, ale takie „szare” włosy zdarza mi się widzieć dość często, dlatego w Izmirze nawet o mnie ludzie myślą, że jestem Turczynką 🙂

Niestety, jest druga strona medalu. Piękne, ciemne i grube włosy na głowie często oznaczają także ciemne włosy na całym ciele (nierzadko również twarzy). Turczynki są, oczywiście, świetnie wprawione w usuwaniu zbędnego owłosienia. I najczęściej służy im od tego pasta cukrowa (ostatnio non stop myślę o zrobieniu sobie takiej w  domu albo o kupieniu w sklepie już gotowej) albo wosk. Sporo dziewczyn decyduje się również na laserową depilację, która w Turcji jest tańsza niż w Polsce.

A co z Turkami?

Ten temat jest już bardziej złożony. Niestety, wielu Turków, tak samo jak Turczynki, boryka się z nadmiernym owłosieniem.

Niestety, włosy pojawiają się nie tylko w „strategicznych” miejscach, ale także na plecach, ramionach, palcach itd. itp. Można sobie łatwo wyobrazić, że w kraju, w którym jest sporo pięknych plaż, mężczyźni woleliby opalać się bez ponadprogramowych włosów na ciele 😉

Jak duży jest to problem dla wielu Turków przekonuje to, że w jednej, wyjątkowo głupiej (nie radzę oglądać!!!), tureckiej komedii takie owłosienie jest cechą głównego bohatera Recepa Ivedika.

recep ivedik - owłosienie

Turcy w walce ze swoimi włosami stosują różne metody – nitkowanie lub pęsetę, golenie (żyletką lub maszynką), wosk, pasta cukrowę, kremy depilujące i opalanie włosów. Oczywiście, w rachubę wchodzi również laserowa depilacja. Nie wiem, czy mam rację, ale mam wrażenie, że Turcy wykorzystają każdą możliwość, aby się nadmiernego owłosienia pozbyć – nieważne jakim kosztem.

A teraz druga strona medalu.

Łysienie

Żeby było ironicznie, to najczęściej ci mężczyźni, którzy borykają się z nadmiernym owłosieniem, cierpią z powodu wypadania włosów na głowie. Jak to możliwe, że w jednym miejscu włosy rosną na potęgę, nawet smarowane specjalnymi olejkami przeciw ich rośnięciu, a na głowie za nic nie chcą wykiełkować?

To pytanie zadają sobie pewnie miliony Turków i ostatnie kępki stają im dęba na myśl, że niedługo będą łysi jak kolano. Bo chociaż ogromne rzesze Turków, które widzę na ulicach, bujnym owłosieniem nie mogą się pochwalić (a przynajmniej nie na głowie :)), to w tureckich serialach, non stop nadawanych w telewizji, rzadko ujrzymy łysiejących aktorów. Suleyman ze Wspaniałego Stulecia się nie liczy 😉

Nie dziwne więc, że mężczyźni sporo myślą o swoich włosach. Razem z innymi łysiejącymi kolegami omawiają ten problem, porównując swoje zdjęcia sprzed lat (mój mąż ciągle mnie tym tematem katuje!). Czytają artykuły, liczą włosy pozostałe na poduszce po nieprzespanej nocy, szukają cudownego specyfiku w Internecie i wydają niebagatelne kwoty na kosmetyki do pielęgnacji włosów. I co? I nic. Większość w końcu godzi się ze swoją łysinką, a reszta nieszczęśników zbiera przez lata na przeszczep włosów.

Dodam na koniec jedną piosenkę (nagraną, oczywiście, dla żartu) Murata Akaya o wspaniałym tureckim tytule: Kelim ben (Jestem łysy). Co prawda, dostępna jest tylko wersja turecka, ale ja, przyznaję, płakałam ze śmiechu, nawet kiedy nie rozumiałam tekstu 😀

Niemniej dla ciekawskich pod filmikiem zamieszczam tłumaczenie tekstu. Zwróćcie uwagę na przyjaciela, który próbuje pocieszyć naszego łysego bohatera zdjęciem sławnego, ale łysego, tureckiego piosenkarza Sonera Sarikabadayi 😉

KELIM BEN/JESTEM ŁYSY

Z początku zaczęło być ich mniej

Później całkiem mnie opuściły

Odeszły i pozostawiły mnie nagim.

Nawet moja poduszka stała się gorąca

Nawet moja poduszka

Moja głowa marznie w chłodne dni

Urośnijcie!

Ref. Nie mam włosów, jestem łysy

Moje życie to udręka

Marzę, żeby przeczesać włosy palcami

Próbowałem wszelkich tabletek

Ale nie urosły…

Zapomnij o mnie! Jestem łysy.

Tęsknię za swoimi włosami

Dlaczego wypadły?

Chciałbym cofnąć czas

Nie mogę patrzeć na siebie bez włosów

Moje błagania nie pomogły

Nie pomogły, nie pomogły

Ukrywałem się nocami.

Urośnijcie!

Ref. x 2 Nie mam włosów, jestem łysy

Moje życie to udręka

Marzę, żeby przeczesać włosy palcami

Próbowałem wszelkich tabletek

Ale nie urosły…

Zapomnij o mnie! Jestem łysy.

Jestem łysy.

Jestem łysy.

;(

Opis typowej tureckiej pielęgnacji włosów (szczególnie tej nastawionej na wypadanie) postanowiłam zostawić sobie na później. Zamieszczę także opinię na temat kosmetyków, które stosuję ja oraz mój luby 🙂 

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Świetny wpis! 🙂 Na studiach znałam pewną dziewczynę z Turcji i jej włosy były jasnobrązowe – a do tego długie do pasa, niesamowicie gęste i mocno kręcone. Cudo, zazdrościłam jej jak nie wiem! Chociaż nadmierne owłosienie na innych częściach ciała to już inny, mniej przyjemny temat.

    Moje perypetie z domowym przygotowywaniem pasty cukrowej znasz – kiedy robi się czarna i zaczyna dymić pod żadnym pozorem nie gotuj jej dalej. xD

    • Ha, ha 😀 Uśmiałam się 😉 A ja nienawidzę długich włosów- u kogoś jak najbardziej, u siebie nie 😉

      • Ola

        Bo dużo z nimi zachodu? 😉 Też kiedyś miałam krótkie włosy i bardzo mi się podobała taka wygoda. Jedyny minus, że nie wszystkie krótkie włosy dobrze wyglądają bez ich układania 🙂

    • Ola

      Wiem, od razu po przeczytaniu pomyślałam, że może kupię gotową pastę i nie będę sama eksperymentować 😀 Haha, a co do dziewczyn, to ich włosy są prześliczne, każdego dnia patrzę na dziewczyny w autobusie i tylko wzdycham, że nie mogę mieć takich włosów jak one 🙂

  • Turkom włosom nie zazdroszę 😀 Ale Turczynkom? Niejednej można objętości pozazdrościć 🙂

    • Ola

      Prawda, ale nie tylko objętości 🙂 Często ich włosy są bardzo długie i błyszczące – w ogóle śliczne!

  • Super sie czytało. Moje włosy tez pozostawiają sobie wiele do życzenia. Marzą mi sie takie jak u dziewczyn na zdjęciach u Ciebie

    • Ola

      Mnie też się takie marzą, ale, niestety, genetyka nie jest dla nas łaskawa 😉

  • ewur

    Fajne ładne włosy to super, ale tylko na głowie:D Reszty nie chciałabym doświadczyć – gęstego owłosienia 😀

    • Ola

      No ja też nie xD Masakra!