W tureckiej szkole, czyli 5 rzeczy, które mogą nas zaskoczyć

Jeżeli ktoś z czytających ten wpis zainteresował się kim jestem, to szybko odkrył, że jestem nauczycielką. W tym roku pracowałam w szkole podstawowej i przedszkolu. Nie ukrywam, że codziennie odliczałam dni do końca roku szkolnego i początku wakacji. Nie zawsze dlatego, że miałam dość słuchania dzieci i narzekań w pokoju nauczycielskim, choć to też czasem sprawia, że człowiek ma ochotę nagle wyjść i odjechać w siną dal najbliższym autobusem. Zwyczajnie nie mogłam się powstrzymać, bo podczas wakacji odbędzie się mój długo wyczekiwany ślub oraz wyjazd na stałe (a przynajmniej na kilka lat) do Turcji.

Rok szkolny co prawda jeszcze się nie skończył, ale zakończenie zbliża się wielkimi krokami. No i wszyscy wiemy jak wygląda ostatni dzień szkoły.

Uczniowie przychodzą elegancko ubrani, tradycyjnie na czarno-biało. W rękach trzymają kwiaty, czekoladki lub inne drobne prezenty dla swoich pedagogów. Ja dostałam bukiet kwiatów już w ten piątek.

Bardzo mnie to zdziwiło, bo w ogóle nie podejrzewałam, że mogę dostać cokolwiek – był to dzień zakończenia moich prywatnych zajęć z dziećmi, a nie koniec roku w szkole. No i przecież dostaję za swoją pracę pieniądze, więc za co jeszcze prezenciki? Niemniej taki prezent jest niezwykle miły, aż się wzruszyłam, szczególnie kiedy dziękowały mi dzieci. Były takie urocze! Ta sytuacja przy okazji naprowadziła mnie na myśl:

A JAK TO WYGLĄDA W TURECKIEJ SZKOLE?

Czyli 5 rzeczy, które mogą nas w niej zaskoczyć

1. Prestiż pracy nauczyciela

W Polsce już od kilku lat mówi się o upadku autorytetu nauczyciela. Często rodzice i uczniowie lekceważą pracę pedagogów. Niespecjalnie zwracają uwagę na ich polecenia i rady, ale cóż, jest jeszcze druga strona medalu. Bo przecież nie każdy nauczyciel rzeczywiście jest godny szacunku i uznania. Wszyscy w końcu jesteśmy ludźmi i w każdym zawodzie znajdą się mniej lub bardziej ambitni i kompetentni pracownicy. Niemniej, tak jak już wcześniej wspomniałam, nauczyciele wciąż na koniec roku dostają od dzieci kwiaty, bombonierki i inne prezenciki. Często dostaje się też piękne laurki 🙂

W tureckiej szkole wygląda to trochę inaczej. Nauczyciel jest jednym z najbardziej szanowanych ludzi w tureckim środowisku. Nawet po kilkunastu latach od zakończenia szkoły uczniowie wspominają z rozrzewnieniem swoich ulubionych nauczycieli. Jeżeli powiodło się im w życiu i chociażby skończyli studia, to często przynoszą swoim byłym wychowawcom jakieś drobne prezenty. Normalne jest też zapraszanie swoich nauczycieli na ślub.

Co do kwiatów na koniec roku, to należy zaznaczyć, że w Turcji takie upominki otrzymuje się również na koniec pierwszego semestru. Nauczyciel w ciągu roku szkolnego obdarowywany jest dwa razy. Co najlepsze – oprócz bukietów i słodyczy, niektórzy rodzice wręczają nauczycielom… złoto 😀

2. Nauczyciel jako urzędnik państwowy

Co prawda w Polsce nauczyciel również jest urzędnikiem państwowym, jednak nie daje to jednocześnie tylu praw i, przede wszystkim, obowiązków, co w Turcji.

Po ukończeniu studiów, żeby dostać posadę w polskiej szkole trzeba zwyczajnie odpowiedzieć na ogłoszenie o wolnej posadzie, wysłać jakieś CV, może nawet list motywujący i, jeżeli zostaniemy zaproszeni, wybrać się na rozmowę kwalifikacyjną. Ot, procedura znana prawie każdemu pracującemu człowiekowi. A w Turcji?

Praca sama nas znajdzie 🙂 Po ukończeniu studiów musimy zgłosić swoją chęć pracy i podejść do państwowego egzaminu. Jeżeli uda nam się osiągnąć przyzwoity wynik, to czeka na nas przydzielenie do pracy. A gdzie? Osoby z najlepszymi wynikami mogą przebierać w szkołach z dużych miejscowości. Natomiast szczęśliwcy z małą ilością punktów mogą się już kierować na wschód, najlepiej do małej wioski gdzieś wysoko w górach, gdzie wody i elektryczności od czasu do czasu brak, za to ciekawskich i gadatliwych sąsiadów bez liku.

3. Liczba uczniów w szkolnych klasach

Kilka dni temu czytałam artykuł o przepełnionych klasach w polskich szkołach. Maksymalną liczbę dzieci ustalają samorządy i widać mało ich interesuje komfort uczniów i nauczycieli. O indywidualnym podejściu i spektakularnych efektach też można zapomnieć…

Ale w Turcji też nie jest kolorowo. Pamiętam jak polscy nauczyciele narzekali, że w mojej klasie było aż 31 uczniów. A co by zrobili, gdyby musieli prowadzić zajęcia z pięćdziesięciorgiem dzieci? Bo wiecie, w Turcji tak się czasami zdarza!

4. Sceny teatralne w wielu szkołach

Były jakieś minusiki, to teraz czas na zdecydowany plus. Ile razy widzieliście scenę teatralną w polskiej szkole? Ja przyznam, że chyba raz, no, w porywach nawet dwa razy, ale w tej drugiej szkole byłam tylko przez chwilkę.

Za to w Turcji większość szkół podstawowych, które odwiedziłam (a było ich kilkadziesiąt) posiadało sceny teatralne z widownią. Oczywiście nie były to gigantyczne sceny i czasem służyły za szkolną graciarnię, ale były. Nie wiem, czym to jest podyktowane, jednak posiadanie takiej sali bardzo mi się podoba.

5. Szkoły prywatne kontra szkoły państwowe

W Polsce wciąż wśród szkół państwowych jest kilka tych elitarnych, do których dostają się sami najlepsi uczniowie i są po niej prawie jak skazani na sukces. W Turcji jest przeciwnie. To właśnie szkoły prywatne wiodą prym i są na pierwszych miejscach w rankingach. Dodatkowo prywatnych szkół w Turcji jest zatrzęsienie. Wszędzie można zobaczyć plakaty i ogłoszenia o naborach na słupach reklamowych.

Co ciekawe, ceny za przyjemność uczenia się w takich placówkach są bardzo różne – tak samo jak poziom nauczania w danej szkole. I tak możemy znaleźć placówkę, w której czesne wynosi poniżej tysiąca lir, ale spokojnie usłyszymy także o takich, w których za semestr nauki zapłacimy nawet kilkadziesiąt (!) tysięcy… Jedno jest jednak pewne – unikniemy pięćdziesięciu osób w klasie 😉

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Jedno pozostaje niezmienne, prawdziwa chęć do zdobywania wiedzy możliwa w każdych warunkach, nawet jeśli klasa liczy pięćdziesiąt osób. 🙂 Bardzo ciekawią mnie takie różnice, interesująco się o nich czyta. 🙂

    • Ola

      O ile ta prawdziwa chęć istnieje, bo z tym, niestety, jest różnie 😉 Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko!

  • Marysia

    Ciekawe różnice między szkołami w dwóch różnych krajach.

    • Ola

      Prawda, są bardzo ciekawe – zresztą nie o wszystkich napisalam 😉 Dzięki za odwiedziny!

  • Ciekawe spojrzenie na edukację z innej strony 🙂

    • Ola

      Dziękuję bardzo za miłe słowa i przede wszystkim za odwiedziny :*

  • Jak dla mnie różnice są faktycznie dość spore. Fajnie, że o tym piszesz, bo prawdę mówiąc nie miałam o tym pojęcia, a są to widzę ciekawe rzeczy. 🙂 Od razu widać jak kultura i inne Państwo postrzegają tą samą rzecz w zupełnie inny sposób.

    • Ola

      Właśnie! A w sumie nie napisałam wszystkich różnic, których w sumie jest o wiele wiele więcej. Bardzo dziękuję za opinię i odwiedziny 🙂

  • Jak zwykle bardzo ciekawy wpis. 🙂 Mogę zapytać, jakiego przedmiotu uczysz? Bardzo podoba mi się to, że zawód nauczyciela jest w Turcji otaczany takim szacunkiem, rzeczywiście często zapominamy, jak wiele możemy wynieść dla siebie z nauki w szkole, nie tylko poza wiedzą. Nauczyciele bardzo pomagają w tym swoim uczniom – tymczasem mam niekiedy wrażenie, że w Polsce szacunek i podziw wobec nauczyciela to nieomal powód do wstydu.
    Scena teatralna to też coś fantastycznego – u nas chyba nadal króluje przystrojona bibułą sala gimnastyczna. 😉

    • Ola

      Jestem polonistką i logopedą. Tylko proszę nie wypominać mi teraz błędów – każdy je robi! :p Taaak, te przystrojone sale gimnastyczne z genialnym (haha) nagłośnieniem, są moim numerem jeden. Wiadomo, te sale teatralne nie są jakimś szczytem budownictwa, jednak spełniają swoje funkcje i dzieci wszystkie przygotowane dla rodziców spektakle pokazują tam 🙂 Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie :*

      • Ewa

        U mnie w szkole była scena teatralna, ale tylko czasem z niej korzystaliśmy. Grupa uczniów brała udział w zajęciach teatralnych, dwa razy do roku odbywały się przedstawienia i na tym koniec.

        • Ola

          Niby i tak dobrze, ale szkoda, że sala nie była częściej używana. Kocham teatr więc może dlatego tak przykładam do tego wagę 🙂 uważam, że wiele ciekawych zajęć, nie tylko teatralnych, można by przenieść na scenę:)

  • Sympatyczny zwyczaj zapraszania nauczycieli na ślub :)) W ogóle niegdyś nauczyciel to była osoba poważana, która wraz z rodzicami wprowadzała młodego człowieka w życie. Cieszę się, że w Turcji ta opinia ciągle się utrzymuje. I strasznie podoba mi się to, że w szkołach znajdują się sceny teatralne!
    A jak to jest jeśli chodzi o daty? Rok szkolny też zaczyna się jak w Polsce 1 września i trwa do końca czerwca? Ze względu na klimat mogłoby się wydawać, że (podobnie jak we Włoszech z resztą) rok szkolny kończy się wcześniej? Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Ola

      Tak, ten zwyczaj jest całkiem sympatyczny, ale trzeba zaznaczyć, że tureckie śluby liczą czasem 500 lub 1000 osób 😀 w Polsce zaproszenie na ślub jest więc trochę większym gestem niż w Turcji 🙂 A co do roku szkolnego, to, z tego co kojarzę, tak, kończy się wcześniej, ale ile dni konkretnie nie wiem. Za to w ubiegłym roku oficjalnie prezydent przedłużył dzieciom wakacje, bo był mały zysk z turystyki, więc chcieli nakłonić Turków na jakieś dodatkowe wyjazdy 😉 W tym roku może też tak będzie:D

  • Wpadłam tutaj przypadkiem i jestem pod dużym wrażeniem! Fajnie jest poczytać o atrakcjach w danym miejscu, poradnikach, rekomendacjach itd. Ale to właśnie takie teksty o kulturze i zwyczajach najbardziej mi się podobają. Super blog, zostaję na dłużej 🙂