Uwaga, polecam tureckie kino! Uzak ihtimal

Ech, ile to razy czytałam na Filmwebie, że polskie „tłumaczenia” tytułów są kompletnie nietrafione! Zazwyczaj jednak nie zwracałam na to większej uwagi, czasami tylko bawiły mnie niektóre pomysły tłumaczy i przechodziłam wzrokiem dalej. Dzisiaj postanowiłam zobaczyć, czy turecki film, który kilka dni temu obejrzałam, jest opisany na Filmwebie. No i mam problem.

„Uzak ihtimal” to film w reżyserii Mahmuta Fazıla Çoşkuna. Wcześniej oglądałam już film tego pana – „Yozgat blues”, więc miałam nadzieję na coś równie dobrego, albo przynajmniej w podobnym stylu. I, na szczęście, nie zawiodłam się. Powiedziałabym nawet, że „Uzak Ihtimal” podobało mi się bardziej.

Ale zanim dojdę do opisu filmu powiem o co chodzi mi z tym polskim tłumaczeniem tytułu. „Uzak ihtimal” to dosłownie „dalekie prawdopodobieństwo” i, żeby brzmiało to lepiej po polsku, spokojnie można przetłumaczyć tytuł jako „Małe prawdopodobieństwo”, „Niskie prawdopodobieństwo”. Lub JAKIEKOLWIEK inne, żeby tylko oddać oryginalny tytuł. A strzępię sobie tak język nie po próżnicy, bo, choć nie zawsze się to zdarza, to akurat w przypadku tego filmu tytuł naprawdę ma jakieś znaczenie dla jego przesłania i zrozumienia całości produkcji… Ale do rzeczy.

Jak bardzo prawdopodobne jest, że muezin w całym ogromnym Stambule zamieszka akurat obok młodej katoliczki? I do tego wychowywanej przez zakonnice? Jakie są szanse, że ten sam muezin przypadkowo spotka jeszcze ojca tej dziewczyny (nie zdając sobie sprawy kim starszy człowiek dla niej jest) i zacznie dla niego pracować? W jakim stopniu wydaje się prawdopodobne, że młody chłopak tuż po ukończeniu szkoły religijnej zacznie interesować się bardzo religijną katoliczką? No właśnie.

Ale co tam, przetłumaczmy sobie ten nieszczęsny tytuł na „Inną modlitwę”, niech wszyscy widzą, że chodzi TYLKO o te dwie różne religie, a reszta to już tylko niepotrzebne dodatki. Szkoda tylko, że właśnie na takich „zbędnych” elementach zbudowany jest cały film, a oryginalny tytuł w pełni to oddaje.

We wcześniejszych pytaniach przedstawiłam kilka głównych zdarzeń, które wskazują oględnie o czym  jest ta produkcja. Bo w sumie przez cały film nie dzieje się wiele – to znaczy niewiele, porównując z różnymi filmami akcji. Przed obejrzeniem „Uzak ihtimal” trzeba nastawić się na spokojny, wręcz leniwy bieg wydarzeń, choć kilka scen jest naprawdę zaskakujących i trzymających w napięciu. Miłość, albo przynajmniej zauroczenie, jaką widać między Clarą (sąsiadką katoliczką) a Musą (muezinem), jest bardzo niewinna, wręcz urocza, przypomina bardziej pierwsze szkolne miłostki niż uczucie dwojga dorosłych ludzi. I tak samo jak ich niewinna miłość, fabuła filmu rozwija się powoli i spokojnie.

I właśnie to urzekło mnie w „Uzak ihtimal”, że choć bohaterowie pochodzą z bardzo różnych środowisk, to jednak patrząc na ich rozmowy i spotkania, wcale tego nie czujemy. Sprawy związane z religią nie grają w przypadku ich uczucia większego znaczenia, choć przecież w prywatnym życiu są tak znaczące. Paradoksalnie, to właśnie ich religijność przybliża i upodabnia ich do siebie na tyle, że dobrze się czują w swoim towarzystwie. Ale też nie pozwala na wiele więcej.

Film, ze względu na temat przewodni, mógłby być pełen dramatycznych i romantycznych zdarzeń, ale na szczęście wcale taki nie jest. Sporo w nim zabawnych i ciepłych scen, które powodują, że cała historia nie jest przytłaczająca i zwyczajnie nudna.

I wcale, ale to wcale, nie ma potrzeby dodatkowego podkreślania, że główni bohaterowie pochodzą z dwóch różnych grup religijnych. Bo choć jest to ważne ze względu na „małe prawdopodobieństwo” spotkania takich dwóch osób i do tego powstania między nimi romantycznego uczucia, to w filmie takich ważnych i mało prawdopodobnych zdarzeń jest całkiem sporo. I nie zawsze dotyczą one różnic religijnych.

Trochę tak lawirując między dziwacznym tłumaczeniem tytułu, a moją opinią na temat samego filmu, chcę polecić Wam naprawdę wyśmienite, kameralne tureckie kino. Tylko proszę Was, obejrzyjcie „Uzak ihtimal” a od „Innej modlitwy” trzymajcie się lepiej z daleka ;))   

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Bardzo interesujące 🙂

    • Ola

      Cieszę się :))

  • Ewa Tarnowska

    Może być ciekawy:) Gdzie go można obejrzeć ??