Tureckie autobusy, czyli trochę o tym, jak się podróżuje po Turcji

Już zanim założyłam blog myślałam o tym, że jedną z rzeczy w Turcji, którą z pewnością kiedyś opiszę będą tureckie autobusy. Dla każdego turysty z Polski mogłoby się wydawać, że kilkunastogodzinne podróże autobusem mogą być jedynie najgorszą męczarnią i raczej większość Polaków wolałaby taką długą trasę pokonać samolotem, a przynajmniej pociągiem. Zostaje jeszcze samochód, ale on nie należy do komunikacji publicznej, więc odstawiam go na bok.

Ostatnio miałam okazję pojechać do Balikesiru autobusem (kto śledzi facebookowego fanpage’a już się wcześniej o tym dowiedział ;)) i wtedy właśnie udało mi się zrobić kilka zdjęć, które unaocznią Wam wszystkie zalety tureckich autobusów.

Podwózka do dworca

W tak ogromnych miastach jak Izmir można się spodziewać, że dojazd do samego dworca autobusowego przysparza nie lada trudności. Z niektórych dzielnic dojazd może trwać nawet dwie godziny. Jeżeli chcielibyśmy dojechać do dworca z mojego miejsca zamieszkania komunikacją miejską, to pewnie łączyłoby się to z co najmniej trzema lub czterema przesiadkami. Co najgorsze w tym upale jaki teraz panuje w Turcji prawdopodobnie upieklibyśmy się na przystankach, a w samych autobusach miejskich często klimatyzacja nie pracuje tak, jakbyśmy tego oczekiwali.

Oczywiście, można na dworzec przejechać się taksówką, ale po co, skoro w cenie biletów na autobus jest także serwis do dworca. Wystarczy więc podejść do specjalnego punktu sprzedaży biletów w naszej dzielnicy i tam spokojnie poczekać na serwis. Są to autobusy, jakością przypominające polskie autokary, które zabierają pasażerów na główny dworzec autobusowy, gdzie można już przesiąść się do docelowego pojazdu.

IMG-20160820-WA0001~2
Oto punkt sprzedaży biletów – w środku wygląda jak poczekalnia 🙂 Panowie bardzo chętnie pozowali do zdjęcia i obiecaliśmy, że wstawimy ich zdjęcie!

Jedyną niedogodnością jest to, że serwis nie podwozi nas dokładnie na godzinę odjazdu naszego autobusu. Kiedy jechaliśmy do Balikesiru musieliśmy czekać na dworcu ponad pół godziny. No co za niedogodność! 😀

IMG-20160820-WA0003
A o to serwis 🙂

Dworce autobusowe

W sumie o tym mogłabym chyba napisać osobny post, bo na dworcach czasem mam wrażenie, że panuje troszkę inny świat. Oczywiście dworzec autobusowy w Izmirze jest gigantyczny i czasem mam wrażenie, że ludzie przyjeżdżają tam na zakupy albo do kawiarni, a nie wyjeżdżają gdzieś dalej.

Niestety, izmirski dworzec jest obecnie obrazem nędzy i rozpaczy. Jest tam potwornie brudno, a tłok i chaos jaki tam panuje, wcale niczego nie upraszczają. Nawet dzielnica, w której się znajduje, nie zachęca do odwiedzenia Izmiru 😉

IMG-20160820-WA0002~3

To, co lubię na tureckich dworcach, to możliwość zjedzenia dobrego posiłku, w sumie jak w każdej innej restauracji w mieście (a tureckie jedzenie jest pyszne). Jest też ogromny wybór: od dań szybkich w stylu tost lub gotowana kolba kukurydzy, po normalne obiadowe potrawy. I od razu widać, że są świeże!

Można też posiedzieć w kawiarni i spokojnie popijać herbatę. Za jedną szklaneczkę zapłacimy około dwóch złotych, jak w prawie każdej innym miejscu na mieście. Wyobraźmy sobie podobną cenę w Warszawie czy Krakowie… Pod tym względem, niestety, polskie dworce są daleko w tyle.

Uwielbiam ponadto kupować różne prezenciki. Turcy, jak mi się wydaje, najczęściej jeżdżą autobusami, żeby odwiedzić dalszą i bliższą rodzinę. W takim wypadku przydałby się jakiś drobny prezent, najlepiej słodycze, którym można obdarować kuzynów, wujków i innych. Na dworcach (także tych mniejszych) są całe stoiska z pudełkami pełnymi rachatłukum, pismaniye i innych słodyczy. W cenie są też drobne bibeloty i zabawki.

Autobus

I czeka nas kolejne zaskoczenie. Z pewnością pierwsze zaczyna się od momentu, kiedy autobus przyjeżdża na czas. No cóż, miejski transport nas do tego nie przyzwyczaja, a do tego sami Turcy kojarzą się raczej z dość elastycznym podejściem do czasu. Niemniej autobusy przyjeżdżają na czas i muszą być ogromne korki lub wypadek na trasie, żeby dotarł spóźniony.

IMG-20160820-WA0004

Autobusy poszczególnych firm (taki transport obsługują prywatne firmy) mają swoje różne typy zaczynając od „zwykłych” a kończąc na bardzo luksusowych. O tych ostatnich tylko słyszałam, niestety, jak na razie udało mi się odbyć podróż tylko takimi najmniej i średnio wypasionymi 🙂

Niestety, w pierwszą podróż autobusem mąż zabrał mnie już wyjątkowo daleko od Izmiru – do Gaziantep. Trasę taką można pokonać w ciągu około szesnastu godzin, więc możecie sobie wyobrazić jak jest to męczące. Co najgorsze, o tym, że musimy zjawić się w Gaziantep (to znaczy mąż musiał, ale ja nie mogłam się z nim rozstać :)) dowiedzieliśmy się na dwa dni przed wyjazdem, więc wyjątkowo trudno było kupić bilety na te autobusy – co lepsze, niestety, były już zajęte. Mąż zmuszony był kupić bilety na autobus firmy Diyarbakir

Nie byłoby nic złego w tej podróży, bo pojazd był naprawdę fajny, gdyby nie to, że przez większość trasy byłam w autobusie jedyną kobietą. I samo to nie byłoby problematyczne. Dopiero kiedy weszła do autobusu jedna starsza pani zaczął się raban. Niestety, pani zażyczyła sobie, żebym usiadła obok niej, bo ona z mężczyzną siedzieć nie będzie (?!). Zszokowana, na prośbę stewarda, przeniosłam się na inne miejsce. Na kolejnym przystanku czekał mnie jednak inny problem. Pani była rozczarowana moim towarzystwem. Kiedy zorientowała się, że nie znam tureckiego, postanowiła na powrót oddalić mnie do mojego miejsca. Widać, myślała, że umilę jej podróż pogawędką 😀 Z dwojga złego wolała siedzieć z mężczyzną niż obcokrajowcem.

Ale przejdę do samych autobusów. Bilety kupujemy na konkretne miejsce. Nie ma samowolki. Bilet możemy kupić przez Internet, telefon, w punkcie sprzedaży lub na dworcu – także przed samym odjazdem, jeżeli tylko w autobusie jest wolne miejsce. Przy zakupie wybieramy także miejsca, na przykład przy oknie i, żeby nawiązać do historii ze starszą panią, możemy wybrać, czy chcemy miejsca dedykowane dla kobiet lub mężczyzn, ale nie musimy.

W tych najbardziej luksusowych autobusach rząd składa się tylko z pojedynczych miejsc. Z pewnością wybór takiego miejsca jest wygodny, kiedy podróżujemy sami i nie lubimy szturchać się z kimś obcym łokciami (albo przez przypadek przysnąć na cudzym ramieniu, co mi się raz zdarzyło :)). Niestety, wybór takiego autobusu i miejsca łączy się z odpowiednio wyższą ceną biletu.

W każdym autobusie oprócz kierowcy jest steward (tur. erkek hostes). To on wskaże nam nasze miejsce, pomoże włożyć i wyjąć bagaż, oraz (UWAGA!) podaje napoje i przekąski.

IMG-20160820-WA0000~2

Ale najpierw usiądźmy na swoim miejscu. Fotele są wygodne i szerokie, w sam raz na dłuższą podróż. Na oparciu siedzenia przed nami oprócz rozkładanej tacki jest jeszcze… Komputerek. I w zależności od jakości autobusu będzie można na nim robić różne rzeczy. Możemy więc słuchać muzyki i oglądać filmy, grać w proste gry (np. karcianki), przeglądać kanały tureckiej telewizji lub buszować w Internecie. Niestety, wszystko raczej w wersji tureckiej.

Wrócę jednak do poczęstunku.

Czasem w Polsce zdarzają się autobusy, które oferują drobne przekąski. Zazwyczaj do biletu dołączana jest woda i jakieś ciastko. Wiele osób opowiada o tym z dość sporym zdziwieniem wypisanym na twarzy. Co najlepsze, najczęściej po te smakołyki trzeba się samemu pofatygować do siedzenia koło kierowcy, gdzie te niezwykłe dary są rozłożone. Dopiero po wyjeździe do Turcji zorientowałam się, że nie jest to coś specjalnego.

W tureckich autobusach podaje się różne rzeczy w zależności od długości trasy. W ciągu naszej trzygodzinnej podróży do Balikesir (ok. 180 km od Izmiru) steward zaoferował nam kubeczek lodów, wodę, następnie przekąskę słodką lub słoną do wyboru i gorący (lub zimny) napój. Fajnie, nie?

IMG-20160822-WA0001

Jedynym, choć dla mnie znaczącym minusem, jest brak toalet w autobusach.  Niestety, łazienki znajdują się tylko w niektórych z nich i podczas kupowania biletu są one specjalnie oznaczone. W Polsce te lepsze autobusy już raczej zawsze takie toalety posiadają.

Zajazdy – przystanki

Na dłuższych trasach autobusy przystają na konkretnych dworcach i przy specjalnych zajazdach. Zazwyczaj przystanki są co półtorej godziny, czasem co dwie, a w nocy zazwyczaj co trzy godziny. Zawsze jest to kilkuminutowy postój, w trakcie którego możemy spokojnie pójść do łazienki (przy specjalnych zajazdach są ogromne – sądzę, że może w nich być nawet trzydzieści osobnych toalet), napić się herbaty lub coś przekąsić.

Takie zajazdy są otwarte całą dobę – mają podpisane umowy z firmami i wiedzą, że autobusy będą tam podjeżdżać także w nocy. Cały czas jest coś ciepłego do jedzenia i obsługa pracuje na pełnych obrotach.

Co ciekawe, w zajazdach często jest jakiś pracownik zaopatrzony w szlauch, wiadro z detergentem i „ściągacz” do mycia okien. W trakcie postoju czyści z zewnątrz autobus. W końcu kto byłby zachęcony do podróży okurzonym pojazdem! Nazwa firmy musi błyszczeć i wyróżniać się na tle szarej autostrady i bloków 😉

Pieniążki

Na koniec porozmawiajmy o cenach takiej podróży. Za dwa bilety Izmir – Balikesir (ok. 180 km) zapłaciliśmy po dwadzieścia pięć lir, czyli jakieś trzydzieści złotych z groszami. W cenie był dowóz do dworca i przejazd autobusem z poczęstunkiem.

Opłaca się?

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Bardzo lubię podróżować transportem publicznym, bo to najlepszy sposób na naukę o kraju i obcowanie z kulturą na własnej skórze. Nic po zdjęciach nie wskazuje na „obraz nędzy i rozpaczy” i brudzie o którym piszesz, ale być może tak jest. Po koszmarnych warunkach i siedzenia wielu godzin na podłodze, nieprawdopodobnym brudzie, ubóstwie, kalekach i bezdomnych na dworcach autobusowych w Indiach tureckie podróże wydają się 1 klasa!

    • Ola

      Może rzeczywiście przesadzam, ale zaznaczę, że takie rzeczy oceniam raczej z perspektywy wyglądu danego kraju – bo w Izmirze w niewielu publicznych miejscach taki syf uraczysz. Tak samo, kiedy pisałabym o jakimś zakątku Polski, który, powiedzmy, nie byłby zbyt zachęcający, nie porównywałabym go do Indii 🙂 W każdym razie, obie w pełni się rozumiemy i wyobrażam sobie, że ta „nędza i rozpacz” z perspektywy Twoich doświadczeń już nie będzie przyzywana bez konkretnego powodu – cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę 🙂

      • Jasne, każdy ma swoje odniesienia 🙂 Media kreują Turcję jako piekło na ziemi, ciekawa jestem Twoich doświadczeń. Czujesz się tam bezpiecznie?

        • Ola

          Tak, nie czuję jakiegoś zagrożenia, pewnie dlatego, że mieszkam w Izmirze, a on zawsze jest raczej w tle jakichś wydarzeń politycznych. No i do wschodniej Turcji i Syrii daleko. Jednak czuje się nerwową atmosferę w powietrzu. Tylko że od kiedy pamiętam na wschodzie Turcji nigdy nie było spokojnie.
          Tutaj, w Izmirze, większym zmartwieniem są zwolnienia ze względu na „popieranie” tych, których obecna władza nie lubi…

  • W sumie to sama przyjemność jeździć takimi autobusami! Rozdają jedzonko, a gdy nuda za oknem można spojrzeć w ekran 🙂 Jedyna dziwna sprawa to zajście ze starszą Turczynką ;o
    A propo samej jazdy to ja w ogóle bardzo lubię podróżować autobusami, lokalnymi zwłaszcza bo jeszcze ciekawiej. Ostatnio miałam długą przyjemność podróży z Bolonii do Kalabrii, autobusem właśnie 🙂 Widoki jakie malowały się za oknem – cudowne! W ogóle taka podróż jest bardziej namacalna przez to, że dłużej trwa. Bardzo lubię 🙂

    • Ola

      Też lubię podróżować autobusami, choć uważam, że pociągi są zdecydowanie wygodniejsze, ale widoki gorsze. Jedno, co jest minusem jazdy w Turcji, to jazda cały czas autostradami. Nie ma, tak jak w Polsce, jeżdżenia po większych i mniejszych miejscowościach, więc co najwyżej można pooglądać jakieś pagórki, jeżeli na danej trasie w ogóle są 😀

  • Cena mnie zszokowała. W Polsce autobusów raczej unika się jak tylko można, zwłaszcza że często na krótszych trasach jeżdżą jeszcze komunistyczne Jelcze. 🙂 A tutaj – przekąski, komputerki, super. Gdybym tam mogła w pociągu Przewozów Regionalnych grać w pasjansa to od razu życie stałoby się piękniejsze. Bardzo zaciekawiło mnie, jaka jest różnica między miejscami dedykowanymi dla kobiet oraz tymi dla mężczyzn – mogłabyś coś więcej o tym opowiedzieć?

    • Ola

      A to taka prosta sprawa. Jak są dwa miejsca obok siebie, to jeżeli chcesz wybrać „dedykowane” jako kobieta, to wtedy masz gwarancję, że obok Ciebie nie będzie siedział mężczyzna 😉 Ja czasami, jak książki brak, albo ciemno w autobusie jest jak w grobie, to też myślę o takim pasjansiku, saperze albo kulkach 😀 Pograłoby się, a co 😛

      • Ciekawe, w sumie to nie jest taka zła opcja – jak sobie czasem przypomnę różnych podejrzanych panów, którzy się dosiadają w Regio… A w gry pograłoby się, pewnie! 🙂

  • ewur

    Niezła jazda z tą babką:P Dobrze, że twoje towarzystwo jej nie spasowało to miałaś spokój:P W sumie nie wiadomo jak zareagować, ale pewnie sama też bym koło niej usiadła aby nie robić rabanu:P Najlepsze są te wielkie zajazdy i dużo toalet. U nas jedna na całą stacje:P

    • Ola

      Ta, i jeszcze zamknięta w nocy 😀 No i postój pięć minut trwa, tak akurat żeby dobiec do łazienki i potem do autobusu, a jak będzie kolejka do toalety, to już Twój problem 😀

  • Bardzo ciekawy wpis, byłam w Turcji, jednak nie korzystałam z takiej możliwości transportu, nie miałam pojęcia, że jest taka dogodna możliwość. 🙂

    • Ola

      Ja przed moją pierwszą jazdą autobusem tez byłam w Turcji kilka razy i z takiej możliwości nie korzystałam 🙂 Wszystko przed Tobą 😀

  • Autobusy w Turcji to jakieś 5 klas wyżej od tego co można dostać w Polsce i w ogóle w Europie. Chociaż możliwe, że irańskie autobusy pod względem luksusu są jeszcze bardziej „wypasione”. Tam w klasie lux są siedzenia samolotowe – ustawione po 3 w rzędzie a nie po 4 jak w klasycznym autobusie. Do tego napoje i przekąski w cenie biletu… Pełny luksus. Pozdrawiam!