Kilka ciekawostek związanych z tureckim teatrem

Lubicie chodzić do teatru? A może wolicie kino lub nowy serial w telewizji? Bardzo lubię teatr i zwyczajnie czuję potrzebę, żeby raz na jakiś czas jakiś ciekawy spektakl obejrzeć. I choć nie zawsze jest okazja, czas i pieniądze – cóż, normalne życie, to często myślę o teatrze, oglądam afisze nowych sztuk i wyrzucam sobie, że nie poświęcam teatrowi wystarczającej uwagi. No cóż, czasem dla pełni szczęścia wystarczy mi kubek herbaty, może jakieś pyszne ciasto u boku i sztampowa komedia romantyczna. Serialem też nie pogardzę.

Kiedy wylądowałam w Turcji, nie zdołałam nawet wpaść na pomysł, że z powodu nieznajomości języka nie będę chodzić do teatru. Przede wszystkim mój mąż grał w prywatnym teatrze i w różnych miejscach wystawiali swoje sztuki. Chcąc nie chcąc oglądałam ich próby i spektakle. Czasem nawet robiłam za dźwiękowca i też otrzymywałam swoją gażę ;))

W tym wpisie chcę pokazać kilka ciekawych rzeczy, cech, różnic, które dostrzegłam w tutejszym teatrze i tureckim podejściu do niego. Zapraszam do czytania!

Praktycznie każdy może tu być aktorem lub aktorką

Dotąd nie potrafię w to do końca uwierzyć, ale w Turcji nikt nie robi z zawodu aktora czegoś specjalnego. No dobra, chcą być sławni, bogaci i zachwycają się umiejętnościami aktorskimi danej osoby, ale nie oczekują jednocześnie specjalistycznego wykształcenia. Nie uczyłeś się w żadnej szkole, ale na scenie spisujesz się dobrze? Grasz w jakimkolwiek spektaklu? W takim razie jesteś aktorką lub aktorem, i basta!

Co ciekawe, może się mylę, ale nie spotkałam się nigdy z czymś takim jak samodzielna akademia teatralna lub wyższa szkoła filmowa z różnymi wydziałami. Zazwyczaj na uniwersytetach jest to po prostu jeden z wydziałów, na który nie zawsze są nawet egzaminy wstępne. Nie dziwne więc, że posiadanie dyplomu nie łączy się z jakimś dużo większym poważaniem. Choć, oczywiście, takie osoby mogą dostać posadę w państwowym teatrze, w związku z tym papierek z uczelni się opłaca ;))

Turecka widownia jest niesamowita!

To było coś, co mnie uderzyło, kiedy pierwszy raz oglądałam spektakl teatralny w Turcji. A był on akurat skierowany do dziecięcej widowni, więc było to jeszcze bardziej jaskrawe. Kiedy tylko aktor zadał jakiekolwiek pytanie, dzieci dosłownie rzucały się na swoich siedzeniach, żeby jak najgłośniej wykrzyczeć odpowiedź. Śmiały się, biły brawo, machały rękami w rytm muzyki. NIGDY jeszcze nie widziałam tak żywej reakcji w polskim teatrze w trakcie spektaklu dla dzieci.

Nie zawodzi także dorosła widownia. Kiedy aktor zada jakieś pytanie, poprosi o podniesienie ręki – nie musi czekać na odpowiedź lub jakąkolwiek reakcję. Widownia odpowiada szybko, spontanicznie. Widać, że wszyscy żywo uczestniczą w spektaklu i doceniają pracę aktorów (nawet jeżeli nie jest najlepsza ;)).

Brak szatni i tablica ze zdjęciami

To chyba jedna z najdziwniejszych rzeczy – szczególnie w zimie. Nie wiem, czy rzeczywiście jest tak w każdym teatrze. Ale byłam w kilkudziesięciu różnych tureckich teatrach, w różnych miastach, i nigdzie nie było zwykłej szatni. Nie wyobrażam sobie, co zrobiliby widzowie, a widywałam takich, którzy musieli do teatru przyjść z dużą walizką. W ziemie też jest to bardzo uciążliwe. Zimno, zawierucha, brniesz w śniegu do teatru, a już na miejscu nawet płaszcza nigdzie nie zawiesisz. Wszystkie przemoknięte rzeczy, czapkę, szalik, rękawiczki, musisz trzymać na kolanach. Albo, jeżeli masz szczęście, na fotelu obok. Nie dziwne więc, że ludzie raczej ubierają się zwyczajnie – co mi tam z galowego stroju, jeżeli będę musiała trzymać płaszcz pod pachą!

Za to w teatrze nie brakuje innej rzeczy – tablicy ze zdjęciami aktorów. Wisi ona zazwyczaj zaraz przy drzwiach, które prowadzą na widownię. Są na niej zdjęcia aktorów, którzy grają w danym spektaklu. Po epilogu, oklaskach i ostatecznym opadnięciu kurtyny, większość osób siedzących na widowni zmierza właśnie pod tę tablicę (albo do toalet ;)). Ludzie przyglądają się zdjęciom, omawiają, w jaką rolę wcielił się wybrany aktor, kto im się podoba na scenie, a kto nie… Niektórzy też robią sobie pod tablicą zdjęcia.

Teatr na każdym kroku

Tutaj nie można się wymawiać, że teatr jest daleko, jest drogo albo mamy mało czasu. Codziennie mijam na ulicy dziesiątki plakatów, które reklamują spektakle prywatnych, miejskich i państwowych teatrów. Nie ma dnia, żeby choćby w odległym zakątku miasta nie grano jakiejś sztuki. A najczęściej jest tak, że grupy teatralne nie są zawsze związane z tylko jednym miejscem, ale jeżdżą z dzielnicy do dzielnicy, z miasta do miasta, i grają na przeróżnych scenach.

Bo tutaj sceny potrafią być naprawdę wszędzie. W budynkach, które są czymś w rodzaju polskich domów kultury, w urzędach dzielnicy i miasta. I w takich miejscach wytrwale występują aktorzy, nie patrząc na lepsze czy gorsze warunki – w końcu jakoś muszą zarobić na chleb.

Jednocześnie, bilety na spektakle, nie ważne czy baletowe, operowe, czy teatralne, są (przynajmniej moim zdaniem) bardzo tanie. Bardzo rzadko zdarza mi się kupować bilet droższy niż 25 złotych, a zazwyczaj są jeszcze tańsze. Nie raz zdarzało nam się kupować bilety po 5 lub 10 lir i tylko tak się zastanawiam, czy wszystkie zebrane pieniądze wystarczą aktorom choćby na wynajęcie sali?

Sale teatralne w szkołach

Kiedyś już o tym pisałam przy okazji wpisu o tureckiej szkole. Choć większość Polaków w Turcji raczej tylko narzeka na tureckie szkoły i ogółem system edukacji, to jednego z pewnością możemy w Polsce pozazdrościć. W bardzo wielu szkołach, o ile nie wszystkich, są specjalne sale teatralne. Kiedy więc przyjeżdża do szkoły obwoźna trupa teatralna, to nie rozkłada swojego sprzętu i jako tako próbuje coś zaimprowizować na hali sportowej z potwornie złym nagłośnieniem, ale może wystawić swoją sztukę w sali teatralnej. Z pewnością i dla dzieci i dla aktorów jest to zdecydowanie wygodniejsze.

Chyba skończyłam, więcej rzeczy (przynajmniej teraz) nie pamiętam. Lubicie chodzić do teatru? Wolelibyście, żeby był taki „bardziej na luzie”, jak w Turcji?

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Akurat jeśli chodzi o luz, to wolę jak jest w Polsce. Jak na razie, teatr to jedno z niewielu miejsc, które ludzie jeszcze jakoś szanują. Myślę, że jakby zaczęto chodzić tam w byle czym, to później zaczęłoby się jedzenie popcornu, picie piwa (w kinie już nie możesz spokojnie obejrzeć filmu tylko wdychasz smrody i słuchasz ciamkania). Póki można, niech teatr będzie czymś dla ludzi w marynarkach (jakkolwiek by to nie brzmiało…).
    Lubię teatr, chociaż nie bywam tam często. Fajnie, że w Turcji prawie każdy ma szansę zostać aktorem:) Pewnie więcej tam ludzi, którzy spełniają swoje dziecięce marzenia:)

    • Ola

      O nie, wyobraziłam sobie to piwo i popcorn 😀 Od razu mi o czymś przypomniałaś. W Polsce zawsze ktoś zapomni wyłączyć telefonu i słychać jakieś smski itd. Ale tutaj to już jest totalna plaga, niby jest ogłoszenie o wyłączaniu telefonu, ale praktycznie nikt tego nie robi! Tylko wyciszają dźwięk i co chwila z jednej albo z drugiej strony widzę światło telefonu – tragedia. Robią sobie zdjęcia, kręcą filmiki! Cuda 😀 Pod tym względem zdecydowanie wolę spokój na polskiej widowni 😉

      • Cóż, skąd wiesz, może to akurat znani blogerzy i youtuberzy, którzy koniecznie muszą nakręcić filmik i strzelać foty, żeby w mediach społecznościowych pokazać haha:D

        • Ola

          Wszystko możliwe 😀 następnym razem nie będę cmokać, tylko od razu poproszę o autograf 😀

          • Haha, a później sprzedasz na allegro i zostaniesz krezusem:D

  • Sala teatralna w szkole byłaby super – generalnie mam wrażenie, że w Turcji ten teatr jest jakiś taki bardziej swojski, bliski i dla każdego. W Polsce jest kojarzony ze sztuką wysoką, odświętnym ubraniem i specjalną etykietą.