Turecka pielęgnacja włosów, cz. 1: Szampon Bioxsine

Jakiś czas temu pisałam o podejściu do tematu włosów w Turcji. Był to całkiem ogólny post, który troszkę zgłębił to zagadnienie. Piszę, że tylko troszkę, bo takiemu tematowi chyba trzeba byłoby poświęcić całą książkę.

Dzisiaj, tak jak zapowiadałam ostatnio, postanowiłam w końcu poświęcić trochę miejsca pielęgnacji włosów.

Z początku postąpiłam błędnie prosząc same kobiety o jakieś komentarze na temat pielęgnacji ich cudownych, gęstych i błyszczących pukli. Nie mogłam zrobić nic głupszego.

W Polsce sądzę, że po zadaniu takiego pytania, wiele dziewczyn rozwodziłoby się dość długo na temat kondycji (przeszłej, obecnej i wymarzonej) swoich włosów. Wiele Polek wymieniłoby szereg szamponów, odżywek, masek i suplementów, które posiadają lub onegdaj stosowały.

Niemniej wśród Turczynek rzadko znajdowałam osobę, chcącą podzielić się swoją „włosową historią”. Wszystkie pytane miały raczej zdziwione miny i odpowiadały mi jedynie wzruszeniem ramion. Najwyżej podawały nazwę jakiegoś typowego, znanego na całym świecie szamponu i nieliczne zająknęły się o jakiejś odżywce. Niewiele z nich mówiło, że używa do włosów olejku arganowego – np. raz na dwa tygodnie.

Całkiem inaczej jednak rozmawia się o włosach z mężczyznami. Z nimi można rozwodzić się godzinami nad kondycją włosów, a przede wszystkim ich gęstością i grubością. Turków bowiem nierzadko dotyka łysienie.

Ja, choć raczej nie jestem z tych osób lubujących się w pielęgnacji włosów, uważam swoje włosy za całkiem ładne i nie wydawało mi się nigdy, żeby potrzebowały ogromnego nakładu pracy.

Mój mąż jednak uważa inaczej.

Nigdy nie zapomnę, kiedy, jeszcze na początku naszej znajomości, przeczesywał mi palcami włosy i z całkiem poważną miną na twarzy stwierdził, że łysieję i mam prześwity 😀 Dotąd się z tego śmieję, bo widocznie tę nieznaczną łysinę mam od urodzenia, a ja dotąd nie jestem w stanie jej zauważyć.

536250_462050087194269_935094302_n
Ciemna blondynka po lewej to ja. I co? Widzicie te liczne prześwity? 😉

Podobną historię zaliczyłam u tureckiego fryzjera (których są tutaj miliony i czasem mam wrażenie, że to najpopularniejszy w Turcji zawód). Poszłam przed weselem znajomych na najzwyklejsze prostowanie włosów. W trakcie tej, jakże owocnej wizyty, pan fryzjer zapytał mojego męża (nadzwyczaj taktownie), na jaką chorobę choruję, że wypadły mi włosy?

Mojemu wybuchowi śmiechu towarzyszyły porozumiewawcze spojrzenia męża i fryzjera – bo ja, głupia, wciąż nie zdaję sobie sprawy w jak lichym stanie jest moje owłosienie.

Wyjaśnienia na temat innego typu włosów wśród Polek na nic się nie zdały. Zapobiegliwy pan fryzjer zalecił ścięcie włosów na krótko – na pazia. Może wtedy odrosną, staną się grube i niezniszczalne? 😉

W każdym razie, za namową męża, postanowiłam zacząć używać różnych kosmetyków do pielęgnacji włosów. Jak to zazwyczaj bywa – z jednych jestem zadowolona, a z drugich nie, ale sądzę, że moje opinie na ich temat mogą zaciekawić osoby, które walczą z suchymi, cienkimi i wypadającymi włosami.

Przede wszystkim zaczęłam myć włosy szamponem niezwykle popularnym w Turcji i dostępnym także na  polskim rynku.

BIOXSINE (Bioxcin) – ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów.

fot. www.bioxsine.com
fot. www.bioxsine.com

Są dostępne różne wersje szamponu dla każdego typu włosów, a my akurat używamy przeznaczonej do włosów przetłuszczających się.

Szampon Bioxsine zawiera składniki ziołowe oraz wzbogaconą formułę Biocomplex B11. Dzięki temu kosmetyk ma wzmacniać osłabione cebulki włosów i zapobiegać ich wypadaniu. które aktywują wzrost włosów poprzez wzmacnianie słabych cebulek włosów, szampon zapobiega ich wypadaniu. Z biegiem czasu włosy mają stać się gęstsze, mocniejsze i pełne blasku.

Jak na ziołowy szampon konsystencja i zapach są całkiem przyjemne. Nie ma też problemu z pienieniem się, jak to się często zdarza w przypadku takich kosmetyków. Podczas mycia włosów należy poświęcić jedną, dwie minuty na masaż skóry głowy, co nie jest zbytnio uciążliwe.

Kosmetyk nie podrażnia i nie wysusza skóry nawet przy codziennym myciu, co również jest dużym plusem. Niestety, po zastosowaniu kosmetyku włosy potwornie się plączą i bez odżywki lub jakiegoś serum byłoby dość trudno rozczesać dłuższe pasma.

Jeżeli chodzi o efekty, których powinniśmy się spodziewać według opisu na opakowaniu, to zdania w tej kwestii są podzielone.

Mój mąż jest całkowicie i bezkrytycznie zakochany w tym produkcie i nie zamieniłby go na nic innego. Mnie natomiast genialny efekt stosowania szamponu jeszcze nie przypadł w udziale. Jednak muszę przyznać, że włosy po umyciu są wyjątkowo puszyste i pięknie się błyszczą.

Biorąc pod uwagę, że wydajność szamponu jest bardzo dobra, może uda mi się w końcu powalczyć z genetyką i pod koniec stosowania szamponu w cudowny sposób moje włosy zgrubną i nabiorą objętości?

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Lubię ziołowe szampony, praktycznie tylko takich używam. Choć sama borykam się z problemem wypadania, to opis i działanie mnie zaciekawiły. Przyjrzę się innym wersjom:)

    • Ola

      Mnie właśnie niekoniecznie włosy wypadają, po prostu nie mam gęstych – genetyka 😉 Ale i tak włosy bardzo ładnie wyglądają po umyciu, więc nie mogę narzekać.

  • Kurcze, fajnie masz 😀 W Turcji jest dużo ekologicznych kosmetyków, których nie ma w Polsce…

    • Ola

      No właśnie, nie do końca 😉 Niby całkiem sporo ich jest, szczególnie do włosów, ale w porównaniu z tym co można dostać w Polsce, to niestety jest bida z nędzą;) Do tego są droższe.

  • Świat Krupci

    Pierwszy raz słyszę o tym produkcie. zaciekawiłaś mnie nim bardzo 🙂 Pozdrawiam serdecznie:)
    http://www.kwadransdlaciebie.blogspot.com

    • Ola

      Jest super, w Polsce też można dostać ten szampon, więc polecam 🙂

  • Z genetyką niestety nie wygrasz… Nieważne, co Pan Mąż sobie wyobraża – słowiański typ słowiańskim typem pozostanie 😉 Jedyne co, może spróbować powalczyć o baby hair, które w przyszłości, gdy dorosną, co-nie-co zagęszczą całokształt 😉

    • Ola

      No właśnie to chyba do niego nie dociera;) Choć im więcej osób spotyka z Polski, tym bardziej się przyzwyczaja do naszego typu włosów. Choć akurat w mojej rodzinie jest sporo osób z bardzo gęstymi włosami, to według Turków są to włosy przeciętne 😀

  • Ewa Tarnowska

    Bioxsine to bardzo dobry szampon. Nie wiem gdzie on widzi te prześwity :p jakby ten fryzjer przyjechał do Polski to co druga babka jak nie więcej była by dla niego chorowita 😀

    • Ola

      Przynajmniej nie tylko w moich je widzi, to mnie pociesza, haha ;D Ale wiesz, jemu wypadają, więc jest specjalistą od łysienia :p

  • Mikrożycie (www.mikrozycie.pl)

    Haha, nie mogę ze śmiechu z Twojego męża i tego fryzjera (choć to oczywiście kompletny brak taktu ze strony tego drugiego, ale wybacz, wyobraziłam sobie, jaką musiałaś mieć minę). Twoje włosy to bardzo ładny okaz fenotypu środkowoeuropejskiego. 🙂 Uwielbiam takie wpisy, sama jestem włosomaniaczką i pomyślę nad wypróbowaniem tego szamponu. Moja czupryna nieco się ostatnio przerzedziła więc muszę się jakoś bronić przed prześwitami. 😀

    • Mikrożycie (www.mikrozycie.pl)

      I bardzo fajny ten nowy wygląd bloga!

      • Ola

        Broń się, broń się, bo potem Cię będą jak mnie palcami wytykać 😀 Wiesz, kiedy fryzjer skomentował moje włosy, to byłam juz od dwóch lat przyzwyczajona do przyjmowania takich „pochlebnych” komentarzy od mojego U. i jego znajomych, więc komentarz mnie zszokowały, ale jednocześnie bardzo rozbawił 😉