Z dala od Turcji: Chorwacja, Split

Trochę przystopowałam ze swoimi zapiskami z Chorwacji, ale mam jeszcze co nieco do opisania. Tutaj chciałabym opowiedzieć o naszej króciuteńkiej, jednodniowej wyprawie do drugiego największego chorwackiego miasta – Splitu. Jak na drugie miasto po Zagrzebiu, Split może wydawać się Polakom dość niewielki. W mieście mieszka w końcu jedynie około stu osiemdziesięciu tysięcy osób. Mimo swoich niewielkich gabarytów jest to piękne miasto o niezwykle bogatej historii, mające swój niepowtarzalny urok. Jest też odwiedzane przez niezliczone rzesze turystów o czym łatwo się przekonacie, kiedy spojrzycie na zdjęcia.

Wszystkie te liczne grupy  turystów tłoczą się, oczywiście, w wąskich uliczkach starego miasta, spacerują po szerokiej, nadmorskiej promenadzie lub przesiadują w licznych knajpkach, które jedna przy drugiej otwarte są od rana do nocy.

Split port

My przyjechaliśmy do Splitu z samego rana, żeby móc jeszcze odetchnąć świeżym, porannym powietrzem, ale tłumy wspominane wyżej już nas nie ominęły. Z każdą godziną, kiedy robiło się coraz goręcej, trudniej było nam wytrzymać wśród takiej rzeszy ludzi. Stojąc w palącym słońcu dosłownie przesuwaliśmy się noga za nogą w wąskich uliczkach starego miasta. Na szczęście wysokie budynki w niektórych wąskich zaułkach gwarantowały kojący cień.

Split

Split od Marušići dzieli kilkadziesiąt kilometrów i samochodem udało nam się pokonać tę drogę w godzinę. Niestety, nawet w ciągu tygodnia było niezwykle trudno znaleźć wolne miejsce na parkingu. Szczególnie w pobliżu zabytkowej części miasta.

Co zobaczyliśmy?

Kiedy w końcu zaparkowaliśmy samochód, mogliśmy udać się na wycieczkę w kierunku Złotej Bramy. Muszę przyznać, że nawet ta krótka przechadzka była bardzo ciekawa i cieszę się, że zaparkowaliśmy samochód trochę dalej od portu niż planowaliśmy. Dzięki temu mogliśmy obejrzeć współczesną zabudowę miasta, bo choć nie jesteś jakaś imponująca czy specjalnie ciekawa, to zawsze warto zobaczyć, jak wygląda architektura w innym rejonie świata. Czasem drobne różnice tworzą całkiem inny krajobraz.

Chorwacja, Split
Złota Brama

Najważniejszym miejscem, do którego zmierzaliśmy, był Pałac cesarza Dioklecjana, zbudowany na przełomie III i IV wieku. Trochę to zabawne, bo wszyscy zmierzają do zabytku, wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a który tak jakby już nie istnieje.

Pałac Dioklecjana jako budynek wtopił się całkowicie w osadę. Sam stał się miastem – jego poszczególne części stały się odrębnymi pomieszczeniami, sklepami i domami, a korytarze przeistoczyły się w ulice miasteczka. Oczywiście, przez wszystkie takie działania Pałac Dioklecjana nie zachował się całkowicie i tylko niektóre części starego miasta udowadniają, jak ogromna i zdumiewająca mogła być ta rezydencja.

My rozpoczęliśmy spacer po starym mieście od wejścia przez Złotą Bramę i, choć ciężko było przeciskać się przez tłumy żądnych wrażeń turystów, pokręciliśmy się wśród wąskich uliczek. Taka przechadzka pozawala bez problemu na odszukanie starożytnych pozostałości i od czasu do czasu można odetchnąć w zacienionych zaułkach.

Srebrna Brama i tłumy ludzi ;)
Srebrna Brama i tłumy ludzi 😉

Prosto ze starego miasta przeszliśmy na szeroką splicką promenadę. Mnie trochę zdziwił kontrast między starym miastem, a tym na wskroś nowoczesnym deptakiem. Jedynym elementem, który łączy te dwa światy, jest stary mur miasta, który podobno schodził kiedyś do morza.

Teraz przy tej ścianie otwarte od rana do późnej nocy restauracje, kawiarnie i bary obsługują klientów, którzy przy stolikach mogą oglądać statki przypływające do portu. Wszechobecne białe dachy, które chyba miały być dobroczynne dla zmęczonych upałem turystów, trochę niszczą atmosferę starego Splitu i zasłaniają w pewnym stopniu widok na promenadę i port.

Split Promenada

Co wypiliśmy?

Jak wielu innych turystów my również zostaliśmy ugoszczeni w jednej z portowych kawiarni. Moja rodzina zachwycała się smakiem chorwackiej kawy, a ja zamówiłam lemoniadę. Co ciekawe, podano mi do niej cukier. Zawsze sądziłam, że ten napój w założeniu powinien być słodki, ale Chorwaci podają go jako wodę z sokiem z cytryny. Posłodzić możesz już sobie sam 😉

Niestety, w Splicie byliśmy dość krótko. Moim zdaniem zdecydowanie zbyt krótko. Jego stare miasto tylko rozbudziło moje chęci do kolejnej podróży do tego miasta! Po długiej wędrówce wśród starożytnych ruin znowu usiadłabym pod białym daszkiem, piła niesłodzoną lemoniadę i obserwowała piękny Adriatyk 🙂

 

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • ewur

    Piękne miejsce:) Ludzi dużo, ale i tak warto tam pojechać. W lipcu /sierpniu trzeba przygotować się na duże upały:P

    • Ola

      No niestety, może rzeczywiście lepiej byłoby wybrać się tam poza sezonem :))

  • W Splicie bylismy kilka dobrych lat temu. Miasto zrobilo na mnie ogromne wrazenie! Te stare mury, klimat… Jedynie przeszkadzala mi duza ilosc turystow i zanieczyszczony port.

    Fajnie, ze mnie tam zabralas 🙂 Moglam chwilke powspominac.

    • Ola

      Prawda, ilość turystów jest powalająca 😉 Ale też byliśmy jednymi z nich, więc za bardzo nie wolno narzekać, haha 🙂 Dziękuję za odwiedziny!

  • Słyszałam wiele dobrego o Splicie i faktycznie jest bardzo interesujący. Jeszcze nigdy nie byłam w Chorwacji.

    • Ola

      W takim razie baaardzo polecam podróż do Splitu i w ogóle Chorwacji! Tam jest naprawdę ślicznie 🙂

  • Nigdy nie byłam w Chorwacji, a już od dawna myślę by się tam wybrać 😉 dzięki za posta, zachęciłaś mnie.

    • Ola

      Super, bardzo się cieszę! Ale nie myśl, tylko rzeczywiście jedź 😉 W Chorwacji jest super 🙂

  • Chorwacja jest w ogóle piękna. Ma w sobie taki włosko-południowy smaczek, a przy tym zachowuje swój odrębny charakter. Byłam tam już bardzo dawno temu, ale kraj ten bardzo mi się spodobał i na pewno jeszcze tam wrócę 🙂 Pozdrawiam ciepło!

    • Ola

      Mnie Chorwacja także całkowicie urzekła swoją urodą 🙂 Życzę Ci, żebyś znowu odwiedziła Chorwację i, oczywiście, świetnie się bawiła! Pozdrawiam serdecznie!

  • Uwielbiam Chorwację, a w Splicie byłam nie dalej niż 2 tyg.temu. Byłam po raz drugi -tym razem popłynęłam tam statkiem – widok z perspektywy wody -bezcenny. I tym razem byłam też na górze Marjana, z której masz panoramę na cały Split – nie zajmuje dużo czasu wspiąć się tam (ok.10 min.) a warto – można iśc dalej, ale większość ludzi zatrzymuje się w punkcie widokowym.
    Jednak bardziej niż Split lubię Trogir 🙂

    • Ola

      Ooo, zazdroszczę Ci, ze widziałaś Trogir – my, niestety, nie mogliśmy go już zwiedzić, ale kto wie co będziemy robić w przyszłe wakacje 😀 I może też spróbujemy przypłynąć do Splitu statkiem? Na pewno widzi się go z całkiem innej perspektywy – no i nie trzeba szukać wolnego miejsca na parkingu 😉