Ślub z Turkiem w Polsce (dokumenty)

Dzisiaj postanowiłam się w końcu zabrać za bardzo niewdzięczny, ale dla wielu osób przydatny, temat. Sama, kiedy planowałam ślub, przejrzałam miliony stron w internecie i, niestety, rzadko znajdowałam coś, co mogło mi rzeczywiście pomóc w przebrnięciu przez procedury w naszym Urzędzie Stanu Cywilnego. 

ślub z Turkiem

Zaznaczę, że tutaj zamieszczam tylko informacje dotyczące ślubu cywilnego w Polsce. Nie wiem, jak wyglądają podobne procedury w Turcji i co jest potrzebne do zawarcia kościelnej ceremonii. Te tematy więc przemilczę.

Ale zacznę od początku.

Nie ma nic lepszego niż sięgnięcie do źródeł i zapytanie w Urzędzie Stanu Cywilnego, w którym planujecie wziąć ślub. Po przeczytaniu wszystkich znalezionych w Internecie materiałów, wiedziałam już o co chcę zapytać.

  1. Jakie dokumenty musimy mieć ze sobą, kiedy przyjdziemy ustalić datę ślubu?
  2. Czy dokumenty muszą być tłumaczone?
  3. Czy muszą mieć jakieś pieczątki z tureckiej ambasady?
  4. Czy będziemy musieli przyjść do urzędu z tłumaczem (na składanie dokumentów oraz na ślub)?
  5. Czy mogę sama przyjść do urzędu, żeby złożyć dokumenty i zarezerwować datę ślubu?

Muszę przyznać, że Pani Urzędnik z mojego miasteczka jest niezwykle miłą i pomocną osobą. Oczywiście, naczytawszy się w Internecie różnych historii, dzwoniłam do urzędu z duszą na ramieniu. Wyobrażałam już sobie sprowadzanie tłumacza do mojego miasteczka, tłumaczenie wszystkich dokumentów, zdobywanie potwierdzeń z ambasady i tak dalej. Na szczęście, nic z tego się nie spełniło.

Jakie dokumenty musimy mieć ze sobą, kiedy przyjdziemy ustalić datę ślubu?

Ja:

  • dowód osobisty;

Niektórzy mówią jeszcze o skróconym akcie urodzenia. W moim przypadku Pani Urzędnik ściągnęła go na swój komputer z bazy danych i nie było żadnego problemu.

On:

  • paszport;
  • akt urodzenia na druku międzynarodowym;
  • zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego wydane w Turcji;

No i tu się zaczynają schody. O ile paszport i akt urodzenia są łatwe do zdobycia, to z zaświadczeniem można się trochę pomęczyć. Po dokumenty, oprócz paszportu, trzeba wybrać się do Nufusa (odpowiednik polskiego USC). Z aktem urodzenia (doğum kayıt örneği – formül A) nie było problemu, natomiast komplikacje zaczęły się, kiedy mój obecny mąż zapytał o drugi dokument (evlenme ehliyet belgesi).

Zaświadczenie o możliwości zawarcia małżeństwa – evlenme ehliyet belgesi
13843441_1100761469989791_2134334025_o
akt urodzenia na formularzu międzynarodowym – doğum kayıt örneği, formül A

Otóż takiego cennego dokumentu nie dostanie się od tak! 😉 Powinniśmy do urzędu przyjść oboje, a ja miałabym przedstawić urzędnikowi swój paszport i jakiś dokument udowadniający, że jestem panną. Trochę nielogiczne. Jeżeli byłabym już zamężna, to i tak w Polsce nie pozwolą mi wyjść powtórnie za mąż bez rozwiązania pierwszego związku, więc po co moje dane mają być na tych dokumentach? On ma dotyczyć tylko tureckiego obywatela, więc o co chodzi? W każdym razie za pierwszym razem mój mąż odszedł z kwitkiem.

Co najgorsze, mnie nawet nie było wtedy w Turcji! Ale, znając atmosferę tureckich urzędów, wiedzieliśmy, że da się ich jakoś do siebie „przekonać”. Dzielny przyszły mąż, znający wszystkich mieszkańców dzielnicy, rozpoczął więc drugą rozmowę w Nufusie od wypytania się o zdrowie wszystkich dzieci (z którymi chodził do szkoły) urzędniczki. Miał też w zanadrzu ksero mojego paszportu. Po chwili prywatnej rozmowy, od razu lepiej się dogadywali i oba dokumenty zostały wydane bez większych problemów.

Czy dokumenty muszą być tłumaczone?

To było dla mnie najbardziej stresujące zagadnienie. Musiałabym znaleźć tłumacza przysięgłego i wydać sporo pieniędzy na dojazdy do niego (bo w moim miasteczku raczej nie ma szans na znalezienie tłumacza przysięgłego z języka tureckiego), no, i samo tłumaczenie.

Na szczęście Pani Urzędnik niczego takiego nie oczekiwała. Powiedziała, że jeżeli dokumenty będą w formie międzynarodowej, to wpisanie wszystkich danych do polskiej dokumentacji nie stanowi dla niej żadnego problemu. I rzeczywiście, Pani Urzędnik migiem rozprawiła się ze wszystkimi papierami, które do niej przynieśliśmy 😉

Czy dokumenty muszą mieć jakieś pieczątki z tureckiej ambasady?

Na szczęście nie! Jeszcze tego by brakowało, żeby jechać do Warszawy tylko po apostille, czy inne cuda 😉

Czy będziemy musieli przyjść do urzędu z tłumaczem (na składanie dokumentów oraz na ślub)?

Uwaga! Ani przy pierwszej, ani przy drugiej wizycie nie potrzebowaliśmy tłumacza! Przy składaniu dokumentów byliśmy oboje i w razie jakichś niejasności tłumaczyłam ja i jeszcze jedna urzędniczka, która znała angielski.

Co do samego ślubu, to oczywiście tłumacz może być, ale nie jest niezbędny. Wystarczy jakaś osoba, która posługuje się językiem znanym obcokrajowcowi biorącemu ślub (w naszym przypadku był to angielski) i zechce tłumaczyć słowa Pani Urzędnik w trakcie ceremonii. Później musi tylko podpisać potwierdzenie, że zna dany język obcy i tłumaczyła na ślubie.

Na naszym ślubie obowiązki tłumacza pełniła moja świadkowa i nie było z tym żadnych problemów.

Czy mogę sama przyjść do urzędu, żeby złożyć dokumenty i zarezerwować datę ślubu?

Z tym jest największy problem i, niestety, nie da się tego obejść. Do Urzędu Stanu Cywilnego ze wszystkimi dokumentami musimy stawić się we dwoje. Dla osób, które pracują w Turcji, jak mój mąż, było to nie lada zadanie, żeby przyjechać do Polski na składanie dokumentów, a potem w określonym terminie na ślub.

Nie dość, że nie zawsze w pracy uda nam się wziąć tyle dni wolnego, ile potrzebujemy, to jeszcze czekało mojego męża wyrabianie wizy. Chyba dopiero na tydzień przed ślubem byliśmy pewni, że Panu Młodemu uda się dotrzeć na ceremonię i wesele.

Oczywiście, wszystko, o czym pisałam wyżej, to tylko nasze doświadczenia. Kto wie, może dla kilku osób okażą się przydatne. Pamiętajcie jednak, że najważniejsze są pytania, które musicie zadać w Urzędzie Stanu Cywilnego.

Lepiej wypytać o wszystko urzędników, niż potem pluć sobie w brodę, bo, na przykład: mogłam się spodziewać,  że dokumenty muszą zostać przetłumaczone, ale o to nie zapytałam i tego nie zrobiłam. Mimo wszystko każdy urząd rządzi się swoimi prawami i wiele zależy od urzędnika, na którego trafimy.

My natknęliśmy się na cudowną Panią Urzędnik i każdemu, kto będzie wstępował w związek małżeński z obcokrajowcem, życzę takiej pomocy, jaką otrzymaliśmy od niej!

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Pół sukcesu to sympatyczny urzędnik. Z tego co się orientuję to podobnie jest jeśli chce się otrzymać pozwolenie na ślub za granicą, więc zawsze trzeba się liczyć z takimi niedogodnościami jak konieczność stawienia się przez obojga narzeczonych. Dużo szczęścia i miłości 🙂

    • Ola

      Ha, sympatyczny urzędnik to nawet więcej niż połowa sukcesu 😀 Dziękujemy za piękne życzenia i odwiedziny! :*

  • Podziwiam Cię – ja bym pewnie umarła ze strachu, gdybym na tydzień przed ślubem nie była pewna, czy mój narzeczony będzie mógł na niego przyjechać. Cieszę się, że już jesteście po wszystkich procedurach i życzę wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! 🙂

    • Ola

      Co Ty, ja na tydzień przed ślubem, to się martwiłam obroną magisterki, bo miałam w środę 😀 A ślub „dopiero” w sobotę był, więc wiesz… 😉 Bardzo, bardzo dziękujemy!!!

  • Cała otoczka rzeczywistości. 😉 A jednak, jak później wspomina się te niedogodności, mam wrażenie, że niemal zawsze znajdzie się dobra dusza, która zechce nam pomóc. 🙂

    • Ola

      Prawda, haha, chyba każdy prędzej czy później na taką osobę trafi 😉 Ale lepiej na samym początku drogi niż na końcu 😀

  • Kinia Reeves

    Po pierwsze, gratulacje! 🙂
    Po drugie, szkoda, że nie trafiłam na ten wpis rok temu, ale też dałam radę i to opisałam, żeby ułatwić innym: https://arabskieksiezniczki.blogspot.com/2016/12/slub-z-ksieciem.html
    Po trzecie, w tym roku koleżanka brała ślub z obywatelem Turcji. Duże miasto i więcej problemów. Dokumenty pomimo międzynarodowego druku musiały zostać przetłumaczone na polski. Musieli mieć przysięgłego tłumacza na ceremonii oraz przy zapewnieniach. Przysięga musiała być powtarzana – u nas wystarczyło powiedzieć na końcu samo „tak”.