Ramadan w Turcji oczami Polki

Ramadan w Turcji

Ramadan to całe trzydzieści dni ścisłego postu. Napisałam ścisłego, bo przez cały dzień, aż do wieczornej modlitwy, pobożny muzułmanin nie może skalać swoich ust choćby odrobiną jedzenia i picia. Wyobraźcie sobie, że co bardziej radykalni nie myją w ciągu dnia nawet zębów, żeby te kilka mililitrów wody nie trafiło do żołądka.

Ramadan ma być przede wszystkim czasem przemyśleń, rozważań nad biedą i marnością tego świata. Osoby, które na co dzień mają jedzenia i picia pod dostatkiem, przez te trzydzieści dni w roku mogą wczuć się w sytuację osób na co dzień niedojadających, lub głodujących.

Cel szczytny, idea jak zawsze piękna, niemniej, co chyba nikogo nie zszokuje, gorzej jest z wykonaniem. I nie chodzi tutaj o zwykłe przestrzeganie postu – to mi jest szczerze obojętne. Sama nie uczestniczę w żadnych postach, mój mąż również, więc sprawa mogłaby nas w zupełności nie dotyczyć, ale oczywiście tak nie jest.

Niestety, dla wielu osób sprawa Ramadanu nie zawsze pozostaje osobista. Przez te kilka tygodni na tureckich ulicach wręcz roi się od zdenerwowanych (bo przecież głodnych) i przemęczonych ludzi. Osoby, które bez skrępowania sięgają po butelkę wody lub piją herbatę w kawiarni mogą więc spotkać się ze zniesmaczonymi i morderczymi spojrzeniami poszczących przechodniów. A przecież w trakcie Ramadanu nie wszyscy muszą pościć!

W mojej dzielnicy nie dość, że kawiarnie są opustoszałe, to wiele z nich jest w ciągu dnia zamknięte na cztery spusty i otwierane są dopiero w okolicach wieczornego posiłku – iftaru. Ale za to są także lokale, które od wieczora otwarte są przez całą noc aż do bladego świtu, kiedy rozlegają się na ulicach dźwięki walenia w bębny.

Davulcu, czyli bębniarze, mają za zadanie chodzić po ulicach miasta i budzić mieszkańców, którzy chcą zjeść jeden z dwóch dozwolonych w trakcie postu posiłków. Pierwszy z nich, wieczorny, o którym już wspominałam – nazywa się iftar. Za to nad ranem muzułmanie budzeni są na sahur. To właśnie na ten posiłek przychodzą ludzie do restauracji, które otwarte są przez całą noc. I nie są to tylko pojedyncze osoby, ale czasem całe rodziny!

Wcześniej już byłam w trakcie Ramadanu w Turcji, ale w tamtym czasie mieszkałam w Izmirze, czyli bardziej świeckiej części Turcji. Wydaje mi się, że davulcu uderzał tam w bęben z mniejszą pasją niż w mojej dzielnicy Stambułu. Jakoś nigdy nie udało mu się mnie zbudzić ;)) Za to tutaj codziennie w tumanie sennym zastanawiam się, czy to nocne tarabanienie nie jest przypadkiem jakimś wezwaniem na wojnę – dopiero kiedy całkowicie się wybudzę przypominam sobie o Ramadanie. Za to mój mąż śpi jak suseł, nic go dotychczas nie obudziło.

Prawdziwy post – czy objadanie się w innych godzinach?

Oczywiście, nie może obyć się bez jakiejkolwiek krytyki. Bo post postem, zrozumienie dla głodujących i biednych zrozumieniem, ale jaka logika jest w głodzeniu się cały dzień, żeby potem w nocy objadać się na całego? Patrząc na restauracyjne menu na iftar lub sahur, to nie wiem, jak ktokolwiek może poradzić sobie z jedzeniem tylu dań. Śmiem wątpić, czy w ciągu normalnych miesięcy ci sami ludzie jedzą aż tyle. Widać to także po zakupach jakie nagle robią Turcy w marketach i na bazarze. Nigdy jeszcze nie widziałam takich tłumów kupujących i takich ilości produktów wykładanych na kasę. Być może Ramadan dla wielu kręci się głównie wokół jedzenia, a nie obowiązkowego postu. Aż przypominają mi się zakupy przed świętami w Polsce ;))

Drugim minusem jest to, że poszczą ludzie jeżdżący samochodem. Czasem się zastanawiam, czy w ogóle powinnam wsiadać do autobusu w trakcie Ramadanu, bo nie czuję się zbyt pewnie. Bo choć żadnego wypadku jeszcze nie mieliśmy, to widziałam już trzy poważne kłótnie z kierowcami, które na co dzień nie zdarzają się tak często.

Coś miłego dla każdego

Ale skoro są jakieś minusy, to raczej muszą być też plusy. Nie ma nic wspanialszego, szczególnie dla turystów, niż zdecydowanie mniejszy ruch na ulicach. Ramadan ma to do siebie, że wiele osób w trakcie poszczenia woli siedzieć w domu i drzemać przed telewizorem. Lepsze to niż spacerowanie w upale bez kropli wody do picia. Dlatego, choć wciąż jest bardzo wiele osób na zewnątrz, to jest ich o wiele mniej niż zazwyczaj. Spokojnie można też znaleźć miejsce w kawiarni z najlepszym widokiem na morze 😉

Jeszcze jednym pozytywnym elementem tego miesiąca są różne kulturalne wydarzenia i darmowe kolacje organizowane przez władze dzielnicy czy miasta. Za darmo mieszkańcy mogą zjeść iftar, posłuchać ciekawego koncertu, pójść na okolicznościową wystawę lub obejrzeć spektakle teatralne. Czy to nie fajne? :))

My na razie w tym roku na żadne wydarzenie się nie załapaliśmy, nie licząc nocnego koncertu bębniarzy. Na szczęście Ramadan jeszcze nie skończył!

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Dodatkowo szpitale mają „pełne ręce roboty”. Ostatnio rozmawiałam z moim znajomym lekarzem z Maroka, który stwierdził,że w czasie Ramadanu przypływ pacjentów jest baaardzo duży. Wiele odwodnień, zasłabnięć… ahhh Cięzko funkcjonować bez wody w 40-sto stopniowym upale…

    • Ola

      Zgadzam się w stu procentach! Teraz codziennie mijam na ulicy osoby ledwo snujące się po ulicy… Nie dziwię się, że potem lądują w szpitalu! Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Beata Szymańska

    Świetny tekst, jak zawsze dowiedziałam się czegoś, czego od dawna chciałam się dowiedzieć 🙂 Codziennie widuję na kanale YT tureckiego Foxa jakieś filmiki z pysznościami na Ramadan i w ogóle zauważyłam, oglądając czasem turecką TV na żywo, że sporo produktów ma takie ramadanowe reklamy, z tymi suto zastawionymi stołami. Też trochę zastanawiam się nad sensem takiego całodziennego ostrego poszczenia i objadania się na noc, ale z tradycjami nie wygrasz.

    • Ola

      No niestety, to tak samo jak u nas z Wigilią, część osób pości i niczego nie je, a potem hulaj dusza, piekła nie ma 😀 Oczywiście, to nie jest tak, że przesadzają wszyscy, ale raczej większość lubi sobie dobrze zjeść po całodziennej głodówce 😉

      • Beata Szymańska

        Dobre porównanie. Ale właśnie jak tu nie dopaść do stołu, kiedy cały dzień spędzasz w mordędze niejedzenia? 🙂 A gdyby Wigilia trwała miesiąc, to chyba umarłabym 😀

  • A widzisz, tyle razy słyszałam, a nigdy się nie zastanawiałam nad Ramadanem. Jedna rzecz to jedzenie…a jak jest z seksem, naprawdę jest zakazany?

  • Nie miałam pojęcia, że w trakcie Ramadanu ludzie często po prostu jedzą bardziej obfite posiłki… Wydaje mi się, że to właśnie trochę przeczy idei samego postu. Poza tym ten zakaz picia wydaje mi się dość okrutny, szczególnie przy temperaturach, jakie panują na dworze. Z drugiej strony, tak jak napisałaś, to okazja do tego, by wczuć się w położenie osób, dla których brak jedzenia i wody jest codziennością…