Przepis na poğaçe – tureckie bułeczki z twarogiem, szczypiorkiem i zieloną papryką

Zawsze uwielbiałam poğaçe, które można kupić praktycznie w każdej tureckiej piekarni i kawiarni. Postanowiłam więc w końcu sama upiec swoje własne bułeczki i zobaczyć, czy z innym farszem niż standardowe ziemniaki, ser lub czarne oliwki będą równie smaczne!

Muszę się jednak przyznać, że zawartość farszu była podyktowana po prostu tym, co akurat zawierała moja lodówka, a nie ściśle zaplanowana. Za to mogę się pochwalić, że bułeczki wyszły naprawdę dobre i wszystkie zniknęły w ciągu jednego wieczoru. A mieszkamy tylko we dwoje, więc objedliśmy się za wszystkie czasy! Przepis na ciasto pochodzi od mojego ucznia, który jest z zawodu piekarzem, ale został lekko zmodyfikowany ze względu na domowe warunki i zapasy ;))

A teraz do rzeczy, czyli jak zrobić poğaçe z twarogiem, szczypiorkiem i zieloną papryką!

Składniki
Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej
pół szklanki wody
pół szklanki jogurtu
3/4 szklanki oleju
1 łyżka suchych drożdży
1 łyżeczka soli
1 jajko

Farsz:
3 zielone papryki
duża garść szczypiorku
pół szklanki rozdrobnionego twarogu

Jogurt, sól, olej i oddzielone biało jajka mieszamy – należy jednak pamiętać, żeby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej! Następnie wsypujemy stopniowo mąkę i cały czas mieszamy, najpierw łyżką, a potem, kiedy ciasto będzie bardziej zwarte, wyrabiamy rękami. Nie robimy tego jednak zbyt długo, bo do naszej masy musimy jeszcze dodać drożdże :))
Jeżeli mamy suche drożdże w granulacie (takie ja miałam), to wsypujemy je do ciepłej (ale nie gorącej!) wody i mieszamy aż się całkiem rozpuszczą. Następnie wlewamy drożdże do miski z ciastem i wyrabiamy aż uzyskamy jednolitą, odklejającą się od miski masę. Odstawiamy ciasto na 15. 20 minut w ciepłe miejsce – ja chwilkę wcześniej nastawiłam piekarnik na 150 stopni i po kilku minutach wyłączyłam. Do takiego stygnącego piekarnika można włożyć miskę z ciastem, ale nie może tam też być zbyt gorąco, bo ciasto nie wyrośnie!

Teraz możemy zająć się farszem. Szczypiorek i paprykę kroimy bardzo drobno i mieszamy z twarogiem.

Od wyrośniętego ciasta odrywamy kawałki, które rozgniecione palcami utworzą placek wielkości naszej dłoni. Do takiego placka nakładamy farsz (ja dawałam czubatą łyżkę, bo lubię dużo farszu) i formujemy małą bułeczkę. Układamy wszystkie bułki na posmarowanej olejem blasze i z wierzchu smarujemy żółtkiem – dzięki temu uzyskają piękny, złocisto-brązowy kolor :))

Pieczemy w temperaturze 180 stopni, około 30 minut, ale tak naprawdę aż do uzyskania złocistego koloru skórki.

Smacznego!

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Spróbuję przygotować, ale w wersji bez glutenu…U nas w domu to wymóg zdrowotny 🙂 To sobie postawiłam wyzwanie 😉

    • Ola

      Super – zawsze można spróbować bez, mam nadzieję, że się uda 🙂

  • Wyglądają przepysznie. 🙂 Jestem ciekawa, czy ta tradycyjna turecka kuchnia wydaje Ci się skomplikowana. Czasami mam ambitny plan zaserwowania Lubemu obiadu jak u mamy i potem stoję ze zmartwioną miną nad czymś, co tylko przypomina dewolaje mojej teściowej, a co dopiero gdyby chodziło o smaki zupełnie innej kultury… Z tego co widzę na zdjęciach to idzie Ci super. 🙂

    • Ola

      Turecka kuchnia jest banalna właśnie 🙂 A przynajmniej te rzeczy, które czasem gotuję. W porównaniu z niektórymi polskimi daniami, to tutaj naprawdę ugotowanie obiadu nie zajmuje dużo czasu 🙂

      • Nie wiedziałam – wydawało mi się właśnie, że te wszystkie przyprawy itp. mogą nieźle namieszać. 🙂 No cóż, w takim razie 1:0 dla Ciebie! 😀

  • Jadłabym! Tylko czemu do większości takich pyszności potrzebny jest piekarnik? Czasami nasz minimalizm kuchenny mnie dobija, jak patrzę, co by można było wyczarować mając piekarnik…

  • Ewa Tarnowska

    wygląda pysznie;D

  • Byłam w Turcji na wakacyjnym kursie Erasmusa i później jeszcze kilka dni w ramach podróży służbowej, ale ani razu nie spotkałam się z tam tymi bułeczkami. Chętnie bym ich skosztowała, bo wyglądają pysznie! 😉 Chyba będę musiała wypróbować ten przepis 🙂