Wreszcie coś o Adampolu – Polonezköy, polskim sercu w Stambule

Do Adampola – Polonezköy mam swoisty sentyment. O tej osadzie pisałam swoją pracę magisterską. I chyba każdy, kto choć trochę męczył się nad swoją pracą, zrozumie to uczucie.  Wcześniej myślałam, że napiszę post o tej wsi dopiero kiedy znowu ją odwiedzę, ale miesiące mijały, do odwiedzin ciągle było daleko, a o wpisie to już w ogóle ani widu ani słychu. W końcu stwierdziłam, że chyba trzeba odwrócić kolejność i najpierw napiszę o Adampolu, a potem się tam znowu wybiorę.

Ale znowu nie udało mi się napisać o Polonezköy w wyznaczonym terminie, czyli przed odwiedzinami ;)) Nagle się okazało, że do Adampola nie przyjadę jako turystka, ale już jako nauczyciel – na pierwsze zajęcia z języka polskiego. Na szczęście miałam też czas na krótki spacer po wsi. Zresztą teraz bywam tutaj co tydzień i czasem zostaję nawet na kilka dni.

 

Jak trafiłam do Polonezköy po raz pierwszy?

Nie pamiętam już w jaki sposób dowiedziałam się, że w ogóle taka miejscowość jak Adampol istnieje. Zanim nie zaczęłam się żywo interesować Turcją, temat Polaków na jej terenie był mi zupełnie obojętny. Zapewne przeglądając tysiączny wpis na którymś z wielu polskich blogów o Turcji poznałam historię Adampola.

Ta wieś zainteresowała mnie nie tylko ze względu na jej nietypową historię, ale też z powodu wybranego przeze mnie kierunku studiów. Skończyłam polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim i akurat na moim wydziale pracują wykładowcy, którzy zajmują się językiem polskim w środowiskach polonijnych.

Zaczęłam sporo czytać na ten temat, przejrzałam te kilka (dosłownie parę) mniej lub bardziej naukowych pozycji dotyczących Adampola. Jeździłam po różnych bibliotekach w kraju, żeby zdobyć dwa maszynopisy prac doktorskich, które nigdy nie ukazały się drukiem, aż w końcu trafiłam do samego Adampola – Polonezköy.

Niby wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Przede wszystkim widziałam sporo zdjęć, słuchałam dostępnych nagrań wypowiedzi adampolan, no i czytałam wszelkie możliwe blogowe opisy. Z tą całą wiedzą wyruszyłam na podbój wsi.

Jakieś dwa miesiące wcześniej skontaktowałam się z kilkoma polskimi mieszkańcami. Przez Facebooka, żeby było na czasie ;)) Część osób odpowiedziała dość szybko, dzięki temu udało mi się z nimi spotkać na miejscu i przeprowadzić przemiłe rozmowy. Ale i tak w moim sercu pierwsze miejsce zajęła pani, która na moją wiadomość odpowiedziała w marcu tego roku, czyli całe trzy lata po skończonych badaniach ;))

Wrażenia z wizyty  w Adampolu

W Adampolu byłam ogółem kilkanaście razy – czasem zostawałam na dłużej, czasem na krócej. Teraz jestem stałym bywalcem. Nie da się ukryć, że dzięki tej drugiej opcji mam tam także dobrych znajomych, co pozwala na lepsze poznanie wsi od środka.

Niezmiennie nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak wiele osób mówi o Adampolu źle. Bardzo często czytam komentarze dotyczące wsi, wśród których najczęstszym argumentem jest stwierdzenie, że niczego ciekawego tam nie ma. No i że polskiego języka nigdzie się nie usłyszy. Tylko czy to prawda?

Adampol rzeczywiście jest maleńki, w końcu to tylko wioska. Otoczony jest pięknymi lasami i jedzie się do niego krętą drogą prowadzącą przez las. Jeszcze trzy lata temu na tej samej drodze można było zobaczyć tylko leżące na poboczu psy. Teraz roi się od parkingów – zajazdów, gdzie można wypić herbatę i zjeść jakąś przyrządzoną w polowej kuchni potrawę. Takie miejsca powstają za sprawą tego, że w weekendy (i nie tylko) do Polonezköy zjeżdżają całe chmary spragnionych odrobiny oddechu i przyrody mieszkańców Stambułu. Droga jest więc pełna samochodów, często tworzą się korki, a co to szkodzi przystanąć na chwilkę na herbatkę, nie? ;))

Dla samych adampolan, którzy głównie trudnią się prowadzeniem pensjonatów i restauracji, taki obrót sprawy nie jest zbyt korzystny, bo ciągle rozrasta się konkurencja. Ale cóż, tak to już jest w wielkim mieście i raczej nic się na to nie poradzi.

Co warto zobaczyć w Polonezköy?

Zaraz po wjeździe do wsi możemy zobaczyć kilka pierwszych restauracji, a zaraz po nich Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej. Niestety – zamknięty. Otwierany jest wyłącznie w sobotę, bo wtedy odbywają się tutaj msze. I dla tych spragnionych polskości dodam, że liturgia odprawiana jest czasem wyłącznie po polsku, a czasem (żeby była zrozumiana dla większej grupy) po polsku i turecku jednocześnie. Po mszy można też spotkać i poznać kilkanaście adampolan mówiących po polsku, którzy zwyczajowo zostają jeszcze kilka minut na podwórzu kościoła, żeby troszkę poplotkować.

polonezkoy

Po przeciwnej stronie znajduje się równie ciekawy, a dla mnie nawet trochę bardziej interesujący, polski cmentarz. Znajduje się na nim wiele grobów pamiętających początki osady. Część już niestety jest dość podniszczona, mimo wcześniejszej renowacji, ale wciąż można oddać się czytaniu zajmujących inskrypcji. Bardzo lubię „stare” imiona, dlatego też z uśmiechem odczytywałam informacje o Filomenie czy Kseni. Ciekawe są też zapisy imion dorosłych osób w zdrobniałej formie, przeczytamy więc na przykład o zmarłym w podeszłym wieku Józiu lub Adasiu.

Trochę dalej zmierzając do centrum wioski znajdziemy Dom Pamięci Cioci Zosi. Tutaj znajdziemy całe morze informacji o historii Adampola, o znanych postaciach, które odwiedziły wioskę oraz o samej Zofii Ryży, jej działalności i rodzinie.

W centrum wioski znajduje się  dom kultury z małym parkiem, gdzie można oglądać drewniane rzeźby. Wyróżniają się tutaj wielki plakat przypominający o 600leciu kontaktów dyplomatycznych polsko-tureckich oraz pomnik najważniejszego bohatera tureckiego – Mustafy  Kemala Atatürka (o nim więcej pisałam tutaj). Szkoda jednak, że zazwyczaj dom kultury stoi pusty i zamknięty.

W pobliżu tego malutkiego parku i parkingu znajdziemy także godło wioski, mapę i tablicę informacyjną o jej historii.

Kiedy staniemy przed domem kultury dostrzeżemy w końcu drugą drogę, która przecina Polonezköy. Warto przejść się wzdłuż niej, bo nie dość, że możemy zobaczyć kilka starych domów, to przede wszystkim uda nam się zrobić szybki przegląd restauracji i pensjonatów znajdujących się w osadzie. Na pewno ciekawie zobaczyć nazwy typu: Karczma Kriha czy Gospoda. Nie we wszystkich miejscach znajdziemy polskie jedzenie i  usłyszymy polską mowę, bo po prostu nie wszystkie restauracje i hotele prowadzone są przez Polaków. Jednak w niektórych z nich zjemy prawdziwe polskie ciasto, a nawet możemy skosztować jakiegoś polskiego dania, które akurat znalazło się w menu dnia. Mój mąż przepada za polskimi deserami i czasem zamawia do nich jeszcze kieliszek domowej nalewki, sporządzonej według starego adampolskiego przepisu ;))

Podążając dalej tą drogą dojdziemy w końcu do rezerwatu. Jest to moje ulubione miejsce w Adampolu. Czuję się tutaj trochę jak na wycieczce w górach i czasem zapominam nawet, że jestem wciąż w Turcji. Szczęśliwcy oprócz spacerowiczów mogą zobaczyć różne dzikie zwierzęta, na przykład dziki lub sarny. Trasa spacerowa kończy się po drugiej stronie wioski, w pobliżu polskiego cmentarza.

Czy warto odwiedzić Adampol – Polonezköy?

Moim zdaniem z pewnością TAK! Osobiście uwielbiam Adampol, łączą mnie z nim wspomnienia – choć niekoniecznie zawsze miłe, bo w końcu związane z pracą magisterską – i teraz także praca. Ogromnie cieszę się, że mogę tam bywać tak często i uważam, że każdy Polak, który choć na chwilę zjawił się nad Bosforem, powinien wybrać się także do Adampola – Polonezköy!

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Słyszałam kiedyś o tej wiosce, nawet pojawiła się na lekcji historii w mojej szkole. Ciekawe, że pomimo położenia w innym kraju i długiej historii, nadal kultywowane są tam polskie zwyczaje i słychać polski język. Muszę chyba więcej o tym poczytać. 🙂
    Fajnie, że wróciłaś!