A gdzie mieszkał ten Mickiewicz?

Jestem przekonana, że spora grupa polonistek i polonistów spytana o miejsce śmierci narodowego wieszcza (Adama Mickiewicza, żeby nie było niejasności ;)), nie udzieliłaby poprawnej odpowiedzi. O reszcie Polaków już nawet nie chcę wspominać, ponieważ rzadko kto w tej dziedzinie może zabłysnąć jakąkolwiek wiedzą, czemu wcale się nie dziwię.

Bo, mimo że jestem z wykształcenia polonistką, to raczej nie ręczyłabym głową za to, że akurat miejsce zgonu Mickiewicza może być najważniejszą lokalizacją dla milionów Polaków. Raczej dla większości jest to wiedza najzwyczajniej w świecie zbędna i chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę. I, pozwólcie, że się powtórzę, nie jestem tym w żadnym stopniu zdziwiona.

ALE…

Jeżeli już jakaś osoba byłaby tym nieszczęsnym polonistą i do tego takim, który pomieszkuje sobie przynajmniej przez kilka miesięcy w Stambule, to wspominana przeze mnie niewiedza trąciłaby odrobinę zwykłą ignorancją i jakimś ogólnym nieogarnięciem.

Wziąwszy jeszcze pod uwagę, że człowiek przebywając za granicą mimochodem zawsze coś od czasu do czasu zwiedzi i nawet korzysta z Internetu, żeby odkryć jakieś nowe miejsca, to chyba dla takiego polonisty niemożliwe jest pominięcie wzrokiem Muzeum Adama Mickiewicza. Szczególnie, że znajduje się ono praktycznie w samym centrum Stambułu.

muzeum-adama-mickiewicza-1

I tak, to jest to właśnie miejsce, gdzie zmarł Mickiewicz. I nawet znajduje się w okolicy ulica jego imienia. Co oczywiście wcale nie znaczy, że musimy się tam kiedykolwiek wybrać.

Jednak jeżeli już się na to zdecydujemy…

To muszę przyznać, że już sama trasa do muzeum jest wyjątkowo ciekawa, a wejście do budynku może być (wcale nie najsmaczniejszą) wisienką na torcie całej naszej wyprawy.

Już kiedyś czytałam, że muzeum znajduję się w niezbyt ciekawym i dość niebezpiecznym miejscu. Na szczęście wybraliśmy się tam w środku dnia, ale i tak dreszcz niepokoju przebiegał po plecach, kiedy patrzyłam na wąskie i ciemne pod deszczowymi chmurami uliczki dzielnicy Beyoglu.

muzeum-adama-mickiewicza-2

Żółty, trzypiętrowy dom, w którym znajduje się muzeum wydaje się jednym z najlepiej zachowanych budynków w okolicy. Gołym okiem widać, że wcześniej część budynków miała swoje lepsze dni. Niestety, teraz raczej czekają tylko na to, żeby w końcu zamienić się w ostateczną ruinę. To przerażające, jak wiele małych dzieci mieszka wśród tych zniszczonych, zagrzybionych murów, w których z pewnością lęgnie się pleśń i robactwo.

Mijaliśmy po drodze do muzeum budynek starego kościoła, którego mury częściowo były naruszone i okryte wyłącznie jakąś płachtą. Nie wiem, czy dobrze się nam zdawało, ale wyglądało na to, że z ulicy można zobaczyć wnętrze jednej z bocznych naw świątyni. Zaglądnęliśmy przez otwór w okrywającej bok budynku płachcie i ujrzeliśmy w środku coś w rodzaju sortowni. Kilkunastu mężczyzn wyrzucało z wielkich płóciennych worów śmieci, które segregowali później na różne kupy; metale do metali, karton do kartonów.

Często widuję mężczyzn, którzy maszerują przez ulice Stambułu od śmietnika do śmietnika z wielkimi torbami przymocowanymi do metalowego wózka. Niby zdawałam sobie sprawę, że to nie może być taka jednoosobowa działalność. Takich chłopców, a nawet dzieci, widać dosłownie wszędzie i każdy ma dosłownie identyczną torbę i wózek. Jednak dopiero zobaczenie tej sortowni w bocznej nawie kościoła uświadomiło mi, że jest to całkiem prężnie działający biznes.

Nie staliśmy tam jednak długo, nie robiliśmy zdjęć. Poszliśmy dalej szukając ulicy Tatli Badem (Słodkich migdałów) i Adama Mickiewicza. Kiedy już dotarliśmy do niepozornego żółtego budynku na rogu ulicy od razu zawołał nas stojący tuż przy drzwiach stróż. Martwiliśmy się trochę, bo dotarliśmy do muzeum na pół godziny przed jego zamknięciem. Na szczęście ten czas zupełnie wystarczył, żeby wszystko sobie dokładnie obejrzeć i nawet wpisać się do księgi pamiątkowej.

Przyznam bez bicia. Szału nie ma. W środku ludzi jak na lekarstwo. Pan stróż zdradził, że zazwyczaj w ciągu tygodnia zdarza mu się otwierać drzwi przed zwiedzającym może raz, ale raczej nie więcej. Kilka sal związanych z życiem Mickiewicza i jego twórczością stanowi całą, moim zdaniem, dość mizerną wystawę. Wydaje mi się, że spora jej część mogłaby być przeznaczona nie tylko Mickiewiczowi, ale ogólnemu zarysowi literackich związków polsko – tureckich.

Za najciekawszą część Muzeum Adama Mickiewicza uznaliśmy salę, w której na jednej ze ścian przymocowano kilkadziesiąt dużych notesów – zdzieraków. Były wielkości dziennych kalendarzy, ale na każdej kartce wydrukowane są fragmenty utworów Mickiewicza – w wersji polskiej, tureckiej i angielskiej. My zabraliśmy do domu „Burzę” i „Odę do młodości”.

muzeum-adama-mickiewicza-5

Przyznajcie się, wiedzieliście, że właśnie w tym miejscu, w Stambule, zmarł Adam Mickiewicz?         

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • naczytane.blogspot.com

    Pojęcia nie miałam, że Mickiewicz w ogóle mieszkał w Stambule 🙂 ignorantka ze mnie 🙂

    • Ola

      Haha, uważaj, bo zaraz się zdenerwuję ;))) To przecież wiedza „niezbędna” 😉

  • mimo, że chodziłam do liceum imienia naszego wieszcza, to niestety byłam dość oporna, jeśli chodzi o przyswajanie jego życiorysu 🙂 spędziłam 4 dni w Stambule i nie miałam o tym pojęcia… dziękuję bardzo za pomoc w uzupełnianiu braków 😀

    • Ola

      Nie no, cztery dni, to nie taki długi czas, żeby się o tym dowiedzieć 😛 To jest taki drobny element, którego człowiek w ogóle nie zauważa. Bo raczej zwraca się uwagę na tereny, skąd dana osoba pochodziła, ale gdzie potem żyła i przyszło jej umrzeć, to już inna sprawa 😉

  • Wiesz…w szczególny sposób dziękuję za ten post 🙂 Bo jestem po filologii polskiej i z ciekawością przeczytalam ten post. trochę straszno na myśl o tej całej otoczce…warunkach życiowych wielu osób…ech

    • Ola

      No to obie po polonistyce jesteśmy 😀 A co do warunków życiowych, to, niestety, jest to przerażające… I nie widać żadnych starań, żeby się to zmieniło 🙁

  • niezła lokalizacja. 😉 jakoś tak wydaje mi się, że niewiele osób jadąc do Stambułu szuka właśnie miejsca, gdzie zmarł Mickiewicz, stąd mała jego popularność. ale fajnie, że coś takiego jest, zawsze to miły gest. 🙂
    ale okolica straszna, bałabym się tam wybrać.
    pozdrawiam serdecznie.

    • Ola

      Oj, zdziwiłabyś się 😉 Są Polacy, którzy z przyjemnością właśnie tam idą. Ale wiadomo, zazwyczaj nie jest to priorytet, kiedy zaraz blisko mamy Hagię Sofię i sułtańskie pałace 😉

  • no i tu mnie masz! ja wcale nie wiedziałam, gdzie zmarł Mickiewicz. a to w sumie fajny powód, żeby wybrać się do Stambułu. to znaczy, gdyby każdy możliwy powód nie był dobry, żeby gdzieś pojechać 😀

    • Ola

      Zawsze jednak warto jakikolwiek powód znaleźć, choćby najdziwniejszy 😉

  • Wiedziałam, że Mickiewicz zmarł w Stambule, ale nie wiedziałam, że jest tam poświęcone mu muzeum. I z jednej strony zrobiło mi się miło na myśl o tym, że gdzieś w Turcji chce się komuś pamiętać, nawet jednej osobie w tygodniu, o polskim poecie. A z drugiej strony opis tej dzielnicy i zdjęcia z Waszej drogi do muzeum oraz sam jego stan straszliwie mnie zasmuciły.

    • Ola

      Ja też z początku byłam bardzo zadowolona z powodu tego muzeum, nie spodziewałam się, że to tak będzie wyglądać… Szczególnie okolice 🙁

  • Ewa Tarnowska

    Okolica wygląda dość specyficznie i przypomina warszawską pragę:P