Koşuyolu – trochę natury w środku betonowej dżungli

Pewnie wspominałam o tym już nie raz, bo od dłuższego czasu jest to mój ulubiony temat do narzekania, ale znowu muszę o tym napisać. W Stambule brakuje mi wielu rzeczy, ale z nich wszystkich najbardziej doskwiera mi brak zieleni. Pochodzę z dość małej miejscowości w województwie świętokrzyskim, gdzie królują lasy, zielone łąki i złociste pola. Naprawdę, nie przesadzam – moje miasteczko jest przeurocze. Za to tutaj, w Stambule, w największym mieście Turcji, nie mogę wytrzymać wszechobecnego betonu i szarości.

Oczywiście, to nie tylko wina samego miasta, ale przede wszystkim dzielnicy, w której mieszkam. Bo nawet w takim betonowym molochu jakim jest Stambuł, można znaleźć przepiękne miejsca. Jak na przykład moje ukochane Anadolu Hisarı (stąd właśnie nadaję teraz swoje wypociny, więc jestem w cudownym humorze ;)), gdzie jest zielono i bardzo spokojnie.

Moją bolączką jednak jest to, że, niestety, takich miejsc jest naprawdę niewiele. A moja dzielnica to już w ogóle króluje w braku zieleni. Kiedy już wyjątkowo boleję i narzekam, to zaczynam mówić, że żeby zobaczyć więcej niż jedno drzewo muszę przejechać kilka przystanków autobusem. Może przesadzam, ale już od dłuższego czasu mam takie wrażenie, więc coś w tym musi być!

W każdym razie trochę czasu zajęło mi szukanie parku z prawdziwego zdarzenia, który dawałoby mi choć namiastkę polskości i „dzikości” w środku betonowej metropolii. Jednak dopiero w turecki dzień dziecka – ot, taki prezent – udało mi się go znaleźć.

kosuyolu 3

Nie jest to może ogromny park, z fontannami i wielkimi pałacami, ale kawałek lasu i łąk przystosowany do spacerów i pikników, a te ostatnie Turcy uwielbiają. W Koşuyolu, bo tak właśnie nazywa się ten park, można naprawdę odpocząć. I nawet przez chwilę poczuć się jak w Polsce! Albo przynajmniej tak, jakbyśmy wyjechali daleko za miasto w poszukiwaniu natury. Mnie najbardziej urzekł brak dużej ingerencji w kształt zieleni i gatunków roślin występujących na tym terenie.

kosuyolu 4

Nie jestem z tych, którzy lubią krzaki powycinane w kule i kwadraty. Bardzo więc cieszy mnie, kiedy wszystko wygląda bardzo naturalnie. I także mały pałacyk myśliwski, znajdujący się tuż przy jednym z wejść do parku, wskazuje na to, że rzeczywiście był to kiedyś las z prawdziwego zdarzenia.

kosuyolu 2
Pałacyk myśliwski Abdülaziza – Abdülaziz Av Köşkü

I choć teraz nie jest zbyt rozległym miejscem, które służy głównie spacerowiczom i amatorom pikników, to Koşuyolu podbiło moje serce. Zresztą sami spójrzcie na zdjęcia :))

kosuyolu

kosuyolu 7

kosuyolu 5

I jak? Widoki nie przypominają trochę Polski? :))

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Ciekawe, skąd ten brak zieleni? Bo ja mieszkam na wielkim osiedlu, a jednak parków u nas pod dostatkiem…

    • Ola

      Nie wiem, może nie lubią? Nie zostawiają miejsca na park, tylko wszystko zabudowują i zalewają betonem, cóż 🙂

  • Bardzo przypominają a pałacyk jest przeuroczy. 🙂 Właśnie takie „dzikie” miejsca w miastach lubię najbardziej. 🙂 Swoją drogą nie miałam pojęcia, że Stambuł jest taki szary…

  • Ewa Tarnowska

    Przypominają Polskę, zielono i ładnie:D