Wszyscy Turcy to jedna rodzina. Jak zwracają się do siebie Turcy?

Sama nie wiem dlaczego, ale zawsze odrobinę bawiło mnie to, że niektórzy pacjenci nazywają pielęgniarki w szpitalach siostrami. Z tego co słyszałam, dla wielu pielęgniarek jest to dość dziwaczne i krępujące, dlatego takie określenia nie zawsze są mile przez nie widziane. Choć z pewnością jest wśród nich wiele osób, które nie zwracają na to najmniejszej uwagi.

To nazywanie pielęgniarek siostrami bierze się z czasów, kiedy to głównie siostry zakonne obsługiwały pacjentów szpitala, ale kto by teraz zwracał uwagę na te szczegóły. Bo mimo, że według słów piosenki wszyscy Polacy to jedna rodzina, większość Polaków pewnie wcale nie chciałaby, żeby obcy ludzie zwracali się do nich w tak poufały sposób.

Zazwyczaj w stosunku do obcych, a nierzadko także do całkiem dobrze znanych nam osób, wolimy zwracać się per pan i pani. W końcu żeby utrzymywać dobre kontakty nie musimy od razu zostawać przyjaciółmi i mówić do siebie po imieniu, a już na pewno nie per bracie lub siostro.

Tylko co to ma wspólnego z Turcją?

Wszyscy jesteśmy rodziną

To jest bardzo ciekawe, bo w Turcji w taki, z perspektywy polskiej kultury, poufały, przeznaczony tylko (z drobnymi wyjątkami) dla członków rodziny sposób, wypada odnosić się nawet do kompletnie nam nieznajomych osób. Jest to wręcz pożądane!

Taka prosta sytuacja: stoimy na przystanku i chcemy zapytać nieznajomą dziewczynę o numer autobusu, który jedzie w kierunku centrum. Jak się do niej zwrócić? W Polsce do dzieci i nastolatków raczej można zwrócić się na ty, a do starszych osób wypada używać form pan, pani. W Turcji nie ma tak ściśle określonych zasad. Możemy mówić w sposób bardziej formalny, podobny do polskiego, ale funkcjonują również zwroty abi, abla, amca, teyze, kardeş, kız, oğul… które przysługują również członkom rodziny.

Abla oznacza starszą siostrę i można tak mówić do większości trochę starszych od nas kobiet. Podobnie jest z abim, czyli starszym bratem. A co należy mówić, kiedy natkniemy się na starszego człowieka? W przypadku mężczyzn najlepszy będzie amca, czyli wujek, a kobiet teyze – ciocia. Choć lepiej z tym amcą i teyze nie przesadzać, bo wiele pań i panów będzie zachwyconych, kiedy troszeczkę odmłodzimy ich siostrą oraz bratem 😉 Ci z odrobiną szaleństwa we krwi lubią nazywać starsze panie per anne, czyli mamą.

Trochę młodszych od nas panów i równolatków możemy nazwać kardeş – młodszy brat. Z paniami już nie jest tak łatwo. Do nich nie wypada mówić kız kardeş – młodsza siostro. Raczej w takim wypadku mówi się per pani, albo zwyczajnie omija się tego typu formę grzecznościową.

Starsi mogą również nazywać dużo młodsze od siebie osoby kız i oğul, czyli córką i synem.

A jak jest w rodzinie?

Panuje hierarchia i dużo słownictwa. Czyli prawie tak samo jak wśród nieznajomych. Podział na starszych i młodszych jest klarowny i dość ważny dla większości tureckich rodzin. Tak samo jak relacje rodzinne. Nie jest tak jak w Polsce, że kiedy mówimy o szwagrze, to może nam chodzić o brata żony lub męża siostry. Wszystkie typy związków rodzinnych mamy odpowiednio uszeregowane i nazwane. Ale nie będę Wam tego dokładnie tłumaczyć, tylko pomogę sobie poniższą mapą myśli. Musiałam ją przygotować, bo sama ciągle się w tym wszystkim gubię!

Jeszcze trochę o hierarchii

Zauważyliście, że mamy tutaj podział na młodsze i starsze rodzeństwo? To jest właśnie coś, do czego kompletnie nie potrafię się przystosować w Turcji. Oczywiście, szanuję ten element tureckiej kultury i nie uważam go za zły, ale zwyczajnie do mnie nie przemawia. Wyobraźcie sobie, że w Turcji młodsze rodzeństwo praktycznie nigdy nie mówi do starszego po imieniu. Zawsze tylko abi albo abla. Tyczy się to również starszego ciotecznego rodzeństwa.

Jest to forma okazywania szacunku, co dla Turków jest bardzo istotne w relacjach z innymi ludźmi – także w rodzinie. Niektórzy potrafią się nawet obrazić, kiedy nie zwrócimy się do nich w taki sposób, jakiego od nas oczekują.

turcy

A co Wy o tym sądzicie? Potrafilibyście się w tak poufały (dla Polaków) sposób odnosić do nieznajomych? I co ze starszym rodzeństwem? Czujecie ten szacunek? :))

 

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • To ciekawe, że każdy kraj ma własne standardy i przyzwyczajenia, jeśli chodzi o zwracanie sie do rodziny i nieznajomych. Myslę, że trudno byłoby mi sie na początku było połapać mimo wszystko w Turcji, jesli chodzi o te zwroty. W takim kontekście nasze polskie „Proszę Pani/ Pana”, wydaje się takie proste 🙂

    • Ola

      Na szczęście też można takich zwrotów używać i kiedy potrzebuję, to właśnie tak oficjalnie zwracam się do innych osób 😉 Albo po imieniu. Na szczęście wszyscy od razu widzą, że jestem obcokrajowcem, więc nie robią z tego (zazwyczaj) problemu 🙂

  • Troszkę to skomplikowane, ale na swój sposób intrygujące. Uwielbiam takie odmienności kulturowe 😀

    • Ola

      Tak, jest to ciekawe, ale jak trzeba opowiadać kto jest kim na zdjęciach z wesela, to wszystko robi się potwornie skomplikowane 😉 A bez odmienności nie byłoby ciekawie, więc całkowicie się z Tobą zgadzam 😉

  • Ciekawe, zupełnie inaczej niż u nas. Pewnie jest to trochę dla nas dziwne, ale co kraj to obyczaj. 🙂

    • Ola

      Wiadomo. Do takich rzeczy też idzie się przyzwyczaić, ale z początku mogą wydawać się trochę dziwne 😉

  • Rany! Powiem Ci, że tylko rzuciłam okiem na przygotowaną przez Ciebie mapę, bo głowa mała! Rzeczywiście, dla kogoś z zewnątrz, z kultury zupełnie innej może być to uciążliwe i po prostu skomplikowane. Ale z drugiej strony to bardzo fajny zwyczaj, że do nieznajomych nawet zwracają się „bracie” i „siostro”. To bardzo zbliża ludzi 🙂

    • Ola

      Na pewno ich to zbliża, bo rówieśnikom wystarcza trzy razy ze sobą porozmawiać, żeby już nazywać się przyjacielem 😉 U nas jednak jest sporo form między nieznajomym i przyjacielem, a co dopiero bratem! A z członkami rodziny to rzeczywiście nie jest łatwo. Odczułam to najbardziej, kiedy pokazywałam zdjęcia rodzinne i musiałam tłumaczyć kto kim jest swoim łamanym tureckim 😉 Mąż akurat był w pracy i nie mogłam sobie angielskim pomagać. Łatwo nie było 😉

  • naczytane.blogspot.com

    Coraz ciekawsza jest ta Turcja 🙂 Dzisiaj spędziłam kilka godzin na Twoim blogu, czytając o ich kulturze 🙂

    • Ola

      Bardzo mi miło! Mam tylko nadzieję, że Ci się prędko Turcja nie znudzi 😉 Tyle jeszcze rzeczy do poznania!

      • naczytane.blogspot.com

        Będę poznawała ją Twoimi oczami i wpisami 🙂

  • Ciekawe, ciekawe i nieco… skomplikowane! Zawsze staram się mówić do starszych osób na per pan/pani, więc miałabym pewnie problem w Turcji. Ale w sumie to całkiem sympatyczne, daje większe możliwości i mniejszy dystans w pytaniu o drogę chociażby. W sumie nie przepadam kiedy na ulicy ktoś mnie zaczepia i mówi do mnie na per pani 😀 Czuję się wówczas staro! Nie podoba mi się ta zasada z niezwracaniem się po imieniu do rodzeństwa. Byłoby to dla mnie coś ciężkiego do przeżycia. Lubię swoje imię i może dlatego? Co prawda ja rodzeństwa nie posiadam, ale nie chciałabym aby moje młodsze kuzynki mówiły do mnie inaczej niż po imieniu właśnie. W sumie co kraj to obyczaj, więc przebywając w Turcji na pewno starałabym się tego przestrzegać 🙂
    Pozdrawiam!

    • Ola

      Ja się nie staram, bo to dla mnie takie nienaturalne, że zwyczajnie nie chcę tak mówić 😉 Oczywiście, chodzi mi o to starsze rodzeństwo czy kuzynów męża. Mówię do nich po imieniu i tyle. Do obcych mogę się czasem dostosować, bo bardziej chodzi o szybkość komunikacji, niż moje opory 😉

      Ja też lubię swoje imię i fajne jest w Turcji to, że często słyszę podstawową, dłuższą formę imienia, a nie tylko Ola, Ola i Ola. Aha, i pewnie słyszałabyś często swoje imię, bo Turcy czasem dodają do tych abla, teyze itd. imię. Czyli dla młodszych byłabyś Kinga abla 😀

  • To bardzo ciekawe. Chyba nie miałabym śmiałości zwrócić się tak do starszych osób. To na pewno wynika z naszej kultury i przyzwyczajeń. Gdyby od małego uczono nas takich zwrotów byłoby to normą 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    • Ola

      Haha, najlepiej zacząć od razy od „mamy” 😉 Ja też czułabym się niezręcznie, gdybym musiała tak mówić 🙂

  • Miałam okazję kiedyś w Berlinie spędzić 2 dni z turecką rodziną. Tureckie łakocie rewelacja 😀 Bardzo dużo osób w jednym domu. Nie wiem czy tak również w Turcji jest ale tam dom praktycznie otwarty. I dużo cioć i wujków 🙂

    • Ola

      Oj tak, choć moja rodzinka aż taka towarzyska nie jest 😉 Rzeczywiście, dla Turków nie ma problemu, kiedy ktoś znienacka przyjedzie do nich o 22 lub 23, żeby sobie ze dwie godzinki posiedzieć. Tak samo zdarza się przyjeżdżanie kuzynów bez zapowiedzi na kilka dni. Ja bym nie potrafiła tak do kogoś wpaść bez zapowiedzi, ale nie przeszkadza mi, kiedy inni tak do nas przychodzą 😉

  • To ciekawe o czym piszesz, nawet nie sądziłam, że można zrobić bloga o Turcji oraz ich zwyczajach. Fajny pomysł, jestem ciekawa jak to wyjdzie po jakimś czasie.
    Polska to niestety dziwny kraj. Niby miło, niby w porządku, ale jednak jak dla mnie mówienie do każdego „pan”, tym bardziej jeśli znam go z rodzinnych libacji, jakoś mi nie pasuje. Wolałabym po imieniu, ale nie… No cóż, mam nadzieję, że trochę nam się ta kultura zmieni.

    • Ola

      Oj tam, jest w sieci kilka blogów o takiej samej tematyce 🙂 Ale czy Polska to taki dziwny kraj? Z tym bym się nie zgodziła. Każdy kraj ma swoją kulturę i choć ta turecka też mnie często dziwi, to nie uważam ją za złą. A jeżeli ktoś chce, żebyś mówiła do niego per „pan” lub „pani”, mimo że spokojnie moglibyście przejść na ty nawet według polskich zasad kulturowych, to jest to chyba dziwactwo osobnicze. Mnie w żadnym stopniu nie przeszkadza mówienie „pan” i „pani”, co kto woli 🙂

  • Tak Turcy zostali wychowani, więc to dla nich normalne a dla nas dziwne. Wyjaśniłaś mi, bo kiedyś w jakimś turrckim filmie słyszałam jsk facet zwraca się do przyjaciela „kardes” a on wcale jego bratem nie był a słowo to się tyle razy powtarzało w rozmowach jakby o brata chodziło. Zwroty bracie czy siostro mają miejsce gdy rozmawismy np. ze współwyznawcami w wierze.
    W Polsce nie mam problemu by powiedzieć do obcego starszego lub równolatka pan/pani. Ale szczerze mam dylemat jak powiedzieć do nastolatka na przystanku autobusowym. Chyba na Ty?
    Z kolei w Hiszpanii wszyscy są na „ty” i nie ma problemu. Jedynie do osób starszych (seniorów) mówi się „usted” – pan/pani lub kogoś kto jest autorytetem i też ma dużo lat. W tym jest logika. Na Ty możesz się zwrócić do szefa. A ja kiedyś w Polsce miałam szefa tylko 2-lata starszego. Spytałam się jak mam się zwracać. Chciał bym mówiła na…pan. potem czułam się głupio jakbym była uległa.

    • Ola

      Dla niektórych widać bycie „panem”, to jedyny sposób, żeby mieć jakikolwiek autorytet w firmie. Choć dla mnie takie zachowanie jest niepojęte. Dziwnie by mi się z taką osobą pracowało.
      A co do tureckich filmów i tej siostry albo brata, to kiedyś oglądałam sporo tureckich filmów z rosyjskimi napisami albo rosyjskim lektorem i tam, niestety, wszystkie te zwroty były tłumaczone dosłownie. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że oni tylko tak do siebie mówią i nie mogłam pojąć kto jest kim dla kogo 😉

      • Nie wiem czym kierował się ten szef. Na szczęście surowy niczym „pan” nie był i potrafił docenić. Dosłowne tłumaczenie to rzeczywiście musi dziwnie wyglądać zwłaszcza gdy akcja serialu jest współcześnie a dialogi brzmią niczym z innej epoki.

        • Ola

          Dzisiaj z sentymentu obejrzałam sobie jeden turecki film po rosyjsku i też było to „bracie” do kolegi 😉 Nie wiem, dlaczego to robią, ale można się pogubić. Ale tłumaczenie oprócz tych zwrotów nie brzmi tak źle 🙂

  • Ewa Tarnowska

    U nas takie rzeczy by na pewno nie przeszły, ale jak im to pasuje to spoko:P

    • Ola

      Wiadomo 😉 Jednak jest to trochę zadziwiające, kiedy ktoś woła do Ciebie „siostro” na ulicy 😉