Herbatki? Czas spróbować tureckiej herbaty!

„Czego się napijesz? Kawki? Herbatki? Może czegoś zimnego?” – chyba wszyscy znamy takie słowa, co? Tylko czy takie pytania możemy usłyszeć również w Turcji? Od Turków? No i kiedy na tureckiej ziemi możemy wypić gorącą herbatę? I przede wszystkim, czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? No cóż, można się teraz spodziewać, że raczej tak…

Na pierwszym miejscu zawsze… Herbata!

turecką-herbatę-2

Herbatę w Turcji piję się zawsze i wszędzie. Naprawdę zawsze i wszędzie… No dobra, nie widziałam picia herbaty tylko w środkach lokomocji (ale nie liczymy pociągu, samolotu i komunikacji wodnej, tam można pić do bólu). W każdym możliwym miejscu ktoś będzie podnosił małą szklaneczkę w kształcie kwiatu tulipana do ust – czyli tak zwaną szklaneczkę tulipanka. Idziesz na posterunek policji? Na zajęcia na wydziale państwowego uniwersytetu? Do szpitala? Możesz być pewien, lub pewna, że dojrzysz przynajmniej jedną osobę, która będzie się raczyć świeżutko zaparzoną herbatką. Czarną oczywiście.

Herbata dla Turków to konieczność, obowiązek! Możesz nawet usłyszeć takie słowa: Och nie, jeszcze dzisiaj nie wypiłem herbaty! Czas się napić.

A jeżeli ktoś pracuje na świeżym powietrzu? I co z tak lubianymi przez Turków piknikami? Ha! Nie ma żadnego problemu. Po pierwsze, od czego jest przenośna malutka butla gazowa, na której można postawić czajniczek? No i są jeszcze samowary albo (choć to dla mnie mniej logiczne) grill. W sumie – dla chcącego nic trudnego. Jest jeszcze wiele knajpek, w których pobliżu jest dużo ładnego trawnika (czytaj: idealne miejsce na piknik w tureckim stylu),  więc nie jest w tym nic dziwnego, że oferują one kupno herbaty w małych samowarach. Takiej herbaty, szczególnie jeżeli wlewamy ją do małych szklaneczek tulipanków, starczy na naprawdę długo, a nawet jeżeli jej zabraknie, to wystarczy odnieść pierwszy samowarek i zakupić dolewkę ukochanego płynu.

Bardzo częsty jest też widok pana, który wychodzi ze swojej kawiarni lub restauracji z charakterystyczną okrągłą tacką wiszącą na metalowej konstrukcji przypominającej wieszak. Na tacy zaś stoi kilkanaście małych szklaneczek bursztynowego napoju, który rozdawany jest sprzedawcom z różnych okolicznych sklepów lub straganów.

Pamiętajmy jednak, że herbata, którą pije się w Turcji, tylko w niewielkim stopniu przypomina napój pijany w Polsce na co dzień.  Przede wszystkim inny jest sposób zaparzania. W sumie cała procedura jest taka sama jak w przypadku przygotowywania herbaty w samowarze. Jednak Turcy rzadko już używają typowych samowarów (nawet turecka nazwa jest łudząco podobna: „semaver”). Sięgają po nie tylko wtedy, kiedy potrzebują przygotować wiele litrów herbaty. Mówię od razu o sprzęcie, a to nie wydaje się zasadniczą kwestią przy zaparzaniu herbaty… No cóż, z początku też tak myślałam. Przywiozłam więc sobie kilogramową paczkę herbaty i próbowałam przygotować sobie pyszny napój w zwykłym garnku. Cóż, może lepiej nie będę opisywać efektów, jednak przyznam, że nie wspięłam się na wyżyny sztuki kulinarnej. Cała mikstura odpłynęła w siną dal wraz z dźwiękiem spłukiwanej wody.

Jak zaparzamy turecką herbatę?

Jak można wywnioskować z poprzednich kilku zdań, potrzebujemy odpowiedniego sprzętu. W tureckich kuchniach króluje więc çaydanlık (czytaj: czajdanlik). Jest to zestaw dwóch imbryków, z których jeden, mniejszy, stoi na drugim. Do pierwszego, dolnego czajnika wlewamy wodę i zagotowujemy ją. W tym samym czasie do górnej części naszego zestawu – demlika – wrzucamy wcześniej opłukane (nigdy nie wiadomo, czy nie dostały się do nich jakieś nieczystości) liście herbaty. Kiedy woda już się zagotuje, musimy odczekać dwie, trzy minutki, żeby woda trochę ostygła i następnie zalewamy liście gorącą wodą i uzupełniamy świeżą wodą dolny czajnik. Oczywiście nie wylewamy reszty gorącej wody z dolnego naczynia, a tylko uzupełniamy braki i jeszcze raz zagotowujemy wodę. Kiedy osiągnie temperaturę wrzenia, zmniejszamy ogień i pozwalamy wodzie parować. Bo właśnie dzięki temu, że czajniczki szczelnie do siebie przylegają, to para cały czas może ogrzewać demlik, w którym spokojnie zaparza się nasza herbatka. Po kilku minutach (całość przygotowań zajmuje ok. 25 minut) napar będzie gotowy i można rozpocząć podawanie herbaty, a to też wcale nie jest takie proste.

Jak podajemy herbatę?

I znów potrzebujemy odpowiedniego zestawu naczyń. Przede wszystkim szklaneczki tulipanki. Oczywiście w wielu domach używane są też szklane kubki, jednak kiedy przyjdą już goście, to raczej tylko tulipanki idą w ruch 😉 Do szklaneczek mamy również odpowiednie spodeczki – te akurat nie muszą idealnie pasować do tulipanków. Mogą być szklane, metalowe, ceramiczne, a nawet plastikowe, czyli do wyboru do koloru i czego tylko dusza zapragnie.

Kiedy już uzbroimy tacę w spodeczki i szklaneczki (fajne byłyby też odpowiednio mniejsze łyżeczki, żeby pasowały do gabarytów szklanek, a co!), to rozpoczynamy nalewanie gorącego napoju. Chwytamy więc jedną ręką dolny czajnik a drugą górny – choć ja ledwo trzymam w obu rękach jeden, ale Turczynki i Turcy mają to nalewanie opanowane do perfekcji. I nalewamy! Najpierw napar, którego ilość odmierzamy w zależności jak mocną herbatę lubimy pić, a potem gorącą wodą uzupełniamy szklaneczki do pełna. Jeszcze tylko kładziemy kostki cukru na spodeczki i… gotowe! Czas rozkoszować się bursztynowym płynem. Można się nawet wyżyć i stukać łyżeczką przy mieszaniu herbaty z cukrem do woli. W Turcji nikomu to nie przeszkadza 😉

turecka-herbate

Najważniejsze na koniec: skąd pochodzi dobra herbata?

No jak to skąd?! Z Turcji oczywiście! I najlepsza jest ta zbierana w regionie Rize – podobno, bo w tej mierze zdaję się wyłącznie na opinię Ugura. I wiadomo ta czarna jest najlepsza. Co ciekawe nigdy nie zostanie nam podana w torebkach – choć oczywiście są dostępne w sprzedaży. Natomiast jeżeli poprosimy o herbatę zieloną, ziołową lub jakąkolwiek inną mieszankę nie licząc czarnej, to z pewnością dostaniemy ją w torebce lub w malutkim zaparzaczu wrzuconym do kubka lub filiżanki. Hm… Chyba jednak wolę zwykłą, czarną herbatę w tulipanku, ale poza Turcją niestety nie zawsze mamy jakiś wybór 🙂

turecką-herbatę-3

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Dee

    Zrobiłaś mi straszną ochotę na taką herbatę, a takie naczynie do parzenia to już muszę mieć! Zaczynam obchody tureckich sklepów w Anglii

    • Ola

      Z pewnością mają tego na pęczki 🙂 Są nawet takie elektryczne czajdanliki, bardzo łatwe w użyciu. Ja uwielbiam turecką herbatę, bo jest mocna i aromatyczna – przypomina mi w smaku liściastą herbatę english breakfast 🙂

  • Dee

    Dam znać jak znajdę

  • ewur

    Trochę skomplikowana ta procedura parzenia herbaty, ale dla chcącego nic trudnego:)

    • Ola

      Może i trochę skomplikowana, ale efekt jest świetny 🙂

  • Interesujące w jaki niesamowity sposób można rozbudować tak zwykłą z pozoru czynność jak picie herbaty. Musi smakować niesamowicie a te szklaneczki są po prostu urocze. 🙂

    • Ola

      Turecki sposób picia herbaty jest rzeczywiście niezwykły, choć jeszcze tyle różnych krajów ma swoje specyficzne rytuały związane z tym napojem 🙂 Moje herbaciane serce zdecydowanie podbiła pod tym względem Rosja – bo nie dość, że herbatka pyszna, to samowary są przepiękne! I jeszcze podają do herbatki na spodeczku konfitury… Mmm 🙂 Coś jak nasza herbatka z różnymi syropami 🙂 Szkoda, że torebki wyparły u nas samowary 🙁

  • Ja w Turcji pod kątem herbat czułam się jak w raju. Jestem mocno herbaciana i nawet w upały po nią sięgam. Jedyne co mi się tam nie podobało, to że często podawano ją słodką, a ja pijam tylko gorzką. Ale powiedzmy, że mogłam na to przymknąć oko 😉

    • Ola

      Też taka jestem, herbatę mogę pić zawsze i wszędzie. Tylko ja mam całkiem inne wrażenie – mnie nikt odpowiednio słodkiej herbaty nie podaje, tylko najczęściej właśnie gorzką i najwyżej kostkę czy dwie cukru, a ja potrzebuję co najmniej trzech, żeby wyczuć różnicę 😉 Do tego zawsze robili wielkie oczy, kiedy o dodatkowy cukier prosiłam 🙂

  • Bardzo lubię czytać na temat sposobów parzenia kawy czy herbaty – takie tradycje, wzbudzaja we mnie zawsze ciekawość. Kiedyś na pewno spróbuję zaparzanej w specjalny sposób herbaty, ponieważ znajduje się to na mojej liście marzeń. Chciałabym zobaczyć cały proces, uczestniczyć w przygotowaniu, a później delektować się zaparzonym napojem. 🙂

    • Ola

      Marysia, dziękuję za odwiedziny 🙂 Mnie właśnie, od kiedy spróbowałam pierwszy raz takiej herbaty, interesował sposób jej parzenia i też chciałam w tym uczestniczyć.

  • Uwielbiam turecką herbatę. Obowiązkowo pitą w fikuśnych szklaneczkach 🙂

    • Ola

      Haha, te szklaneczki są najlepsze, też je lubię 🙂