Z dala od Turcji: Frankfurt nad Menem na majowy weekend

Już powoli na wszystkich blogach pojawiają się propozycje na majówkowe wypady. Postanowiłam nie być gorsza, więc tym razem zebrałam się w sobie i zdążyłam napisać coś jeszcze przed weekendem majowym ;))

Nie będzie to jednak o Turcji – do tego wpisu zdecydowałam się wykorzystać mój kilkugodzinny pobyt we Frankfurcie nad Menem. Już wcześniej pisałam o takich miejscach, które odwiedziłam dosłownie na chwilę – w przerwie między jednym a drugim lotem. Zazwyczaj łączy się to z bieganiem po mieście z wielkim plecakiem lub niezwykle ciężką torbą u boku, ale na szczęście we Frankfurcie było  inaczej, bo mój bagaż tym razem ważył zaledwie trzy kilo.

Leciałam ze Stambułu do Polski na Wielkanoc, a na przesiadkę we Frankfurcie nad Menem miałam czekać ponad pięć godzin. Ani to dużo ani mało czasu, w każdym razie nie poddałam się i postanowiłam sprawdzić, czy wyjście na miasto w ciągu tak krótkiego czasu jest możliwe. I zdecydowanie jest!

Przede wszystkim bilety lotnicze do Frankfurtu nad Menem można kupić za około 500 złotych w obie strony – przynajmniej mnie takie ceny udało się znaleźć, ale nie szukałam promocyjnych cen.

Dodatkowo lotnisko jest świetnie połączone z miastem. Bez problemu możemy dojechać do centrum pociągiem regionalnym lub metrem. W automacie już na stacji kolejowej, która znajduje się tuż przy lotnisku można kupić bilet dobowy na przejazdy wszelkimi możliwymi środkami transportu miejskiego za 9 euro. Ja pojechałam z początku pociągiem regionalnym i wysiadłam na stacji Frankfurt (Main) Hauptbahnhof, czyli na największym dworcu we Frankfurcie. Dla tych, którzy boją się jazdy pociągiem w obcym kraju dodam, że naprawdę nie da się tego dworca pominąć jadąc z lotniska pociągiem regionalnym.

frankfurt 3

I wychodzimy na miasto!

Wyjście z dworca prowadzi prosto na jedną z najpopularniejszych ulic Frankfurtu – Kaiserstrasse. Tutaj przede wszystkim można się przejść, jeżeli chcemy znaleźć jakieś klimatyczne miejsce na wieczorne wyjście ze znajomymi, restauracje serwujące dania z przeróżnych stron świata. Choć chyba wśród nich przeważała kuchnia turecka, a przynajmniej mnie tureckie afisze rzucały się w oczy.

Zresztą już sam dworzec wyglądała całkiem ładnie i okazale, ale w jego okolicy panował niewyobrażalny smród! Zaraz przy wejściu postawiona jest dziwna konstrukcja, coś w rodzaju  publicznych pisuarów, które nie są zagrodzone żadnymi ściankami i z tego cała zawartość wyciekała na ulicę…  Nie mówiąc już o ogromnej ilości śmieci wokół budynku, co mnie niezmiernie zdziwiło, choć teoretycznie powinnam być już częściowo znieczulona na takie widoki po powrocie ze Stambułu ;))

frankfurt 2

W każdym razie lepiej jest udać się od razu na Kaiserstrasse, która prowadzi prosto do zabytkowej części miasta. Tutaj warto dodać, że podobnie jak w Warszawie, większość „zabytkowych” budynków została po II Wojnie Światowej odbudowana. Niemniej i tak starówka wygląda przepięknie!

Ja szłam przez Kaiserstrasse prosto do domu Goethego. Co prawda, dotarłam do Frankfurtu o takiej godzinie, że już nie mogłam wejść do muzeum. Niemniej już samo zobaczenie kamienicy, w której od 1749 (rok jego narodzin) do 1775 roku mieszkał najsłynniejszy frankfurtczyk, było dla mnie przyjemnością! I pomyśleć, że właśnie w tym miejscu Goethe napisał znienawidzone przez wielu licealistów „Cierpienia młodego Wertera” – swoją drogą świetna lektura, świat słusznie ją docenił ;))

Idąc dalej prosto, choć już  nie po Kaiserstrasse dotarłam do małego placyku, na którym mieści się Odwach Główny. Jest to dość niepozorny budyneczek, przypominający trochę małomiasteczkowy ratusz, który teraz służy za bardzo uroczą kawiarnię.

frankfurt 1

Ja jednak nie zatrzymałam się tutaj, bo wciąż spieszyłam zobaczyć starówkę, czyli plac Romerberg! To tutaj w przeszłości odbywały się frankfurckie jarmarki. I w sumie trochę czułam się tak, jakby jeden właśnie trwał, bo ludzi na rynku było tyle, że czasem ledwo dało się dopchać do bocznej uliczki. Rozejrzałam się więc szybko wokoło – spojrzałam z jednej strony na średniowieczne fasady miejskiego ratusza i na niezwykłe kamienice z drugiej… I weszłam do kościoła św. Mikołaja.

frankfurt 7

Budynek świątyni na tle fasad ratusza i kamienic wydaje się dość niepozorny. Gdyby nie typowa dla kościołów wieża, może nawet nie pomyślałabym, że jest to budynek sakralny. W środku też raczej nie powala okazałością i wymyślnością zdobień, ale w kościołach protestanckich nie jest to nic dziwnego.

frankfurt t

Niestety, kilka innych zabytkowych budynków było akurat w czasie mojej wizyty w remoncie, więc nie udało mi się do nich zajrzeć. Albo przynajmniej przyjrzeć im się z zewnątrz. Mogłam za to przejść się po jednym z najważniejszych mostów tylko dla pieszych – Eisener Steg. Pełno było na nim kłódek z imionami zakochanych – aż dziwiłam się, że most nie ugina się od ich ilości. Oraz od tłumów ludzi stojących na nim ;))

frankfurt 8

O Frankfurcie mogę przede wszystkim powiedzieć, że to zielone miasto. I to mnie najbardziej w nim ujęło. Kiedy przechodziłam mostem na drugą stronę rzeki, mogłam obserwować całe rzesze ludzi siedzących nad rzeką. Wśród drzew i krzewów, spokojnie popijali sobie piwo w środku miasta i cieszyli się wspaniałą pogodą. Co jak co, ale takie miejsca w miastach są dla mnie najpiękniejsze!

frankfurt 4 frankfurt frankfurt 10

Jak widać całe śródmieście oraz najważniejsze ulice Frankfurtu można bez problemu przemierzać na piechotę w ciągu kilku godzin. Jednak na prawdziwe zwiedzenie tego miasta i jego licznych muzeów, wieczorny odpoczynek nad Menem i spróbowanie jakichś smakołyków z lokalnych restauracji, z pewnością warto poświęcić trochę więcej czasu ;)) Choćby właśnie jeden majowy weekend!

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Rozbroiłaś mnie „oto moja propozycja na weekend”, a chwilę później „śmierdzi” hahahaha:D Fakt faktem, że to ciekawe miejsce i mam nadzieję, że i tam zawitam.
    A sama jak spędzisz ten majówkowy czas?:)

    • Ola

      No co, kłamać nie będę xD Haha, ja pewnie spędzę majówkę w pracy 😉 Co najwyżej wybiorę się na miasto, coś zwiedzę, ot, nic specjalnego!

      • W takim razie życzę luzu w pracy:)

  • Piękne widoki z mostu. 🙂 Zawsze jak oglądam zdjęcia z niemieckich miast to widzę Poznań albo Wrocław tylko oczywiście bardziej okazały. Naprawdę architektura jest niezwykle podoba. Choćby Odwach Główny – wypisz wymaluj dziwny poznański budyneczek, który ostał się przy Rondzie Kaponiera (całe upstrzone modernistycznymi wieżowcami). 🙂

    • Ola

      Też miałam podobne wrażenie, że Frankfurt trochę przypomina mi Poznań, ale Ty na pewno o wiele lepiej wiesz ode mnie czy jest podobny czy nie 😉

      • Ty i ja nie możemy się jednocześnie mylić 🙂

  • ja tegoroczną majówkę spędziłam w zimnej Warszawie na przeprowadzce i urządzeniu mieszkania – nie żałuję, bo odbiję sobie pod koniec miesiąca we Włoszech 😛
    a w Niemczech byłam tylko w Berlinie i chętnie zobaczyłabym jeszcze jakieś inne miasta, na przykład Monachium, Kolonię lub Frankfurt właśnie.

    • Ola

      Ja za to spędziłam w pracy, więc też kolorowo nie było 😉 A do wycieczki do Frankfurtu serdecznie Cię zachęcam! 🙂

  • Ewa Tarnowska

    Jakie ładne widoki z mostu:)