Z dala od Turcji: Chorwacja, Omiš

Postanowiliśmy w końcu przestać smażyć się na naszej maleńkiej plaży w Marušići (albo tylko wylegiwać się w domku na kanapie, jak robią niektórzy członkowie mojej rodziny ;)) i wybraliśmy się samochodem do Omiša. Jest to dość małe miasteczko, ale o niezwykle ciekawej historii i ogromnej, przerażającej wręcz rzeszy turystów. Ale nie ma czemu się dziwić, bo w Omišu, choć jest malutki i da się go przejść całego w jeden dzień, nie pozwala podróżnym się znudzić!

Nasza podróż do Omiša nie trwała długo, może jakieś czterdzieści minut. Niestety, mimo że droga nie jest długa – to tylko 12 km z Marušići, to za to jest bardzo kręta i wszyscy zagraniczni kierowcy starają się jechać zgodnie z przepisami, czyli dość wolno. Tubylcy, oczywiście, niewiele sobie robią z przepisów ruchu drogowego i jeżdżą jak chcą. Na szczęście, na razie żadnego wypadku nie widziałam i mam nadzieję, że nie będzie mi dana taka „rozrywka”.

W każdym razie Riwiera Omiš leży w samym sercu Dalmacji. Jest to malutkie miasteczko i spokojnie można wszystkie najciekawsze miejsca obejrzeć w ciągu jednego dnia. Na koniec zdążymy jeszcze poleżeć na miejskiej plaży lub zjeść coś pysznego w jednej z licznych restauracji.

Do Omiša wybraliśmy się za pierwszym razem samochodem, a za drugim (tym razem tylko ja z siostrą) autobusem. Jeżeli chodzi o rozkład jazdy, to musiałam sporo naszukać się w internecie, żeby znaleźć cokolwiek na temat przejazdów autobusów z Marušići do Omiša – lub gdziekolwiek indziej. Nie podam Wam jednak strony, którą w końcu się posiłkowałam, ponieważ informacja na niej zawarta nie była warta złamanego grosza. Kiedy już poszłyśmy na przestanek, to i tak wszystkie autobusy kursowały w innych godzinach. Często zdarzało się, że jechały autobusy jeden za drugim, a potem przez dwadzieścia minut nic.  Co ważne, na samych przystankach też nie ma rozkładów jazdy.

Cena biletów nas, mówiąc delikatnie, zdziwiła. Kiedy wchodziłyśmy do pierwszego autobusu pan kierowca pokazał nam na kasie trzydzieści kun. Ja na to jak na lato! Cena wydawała mi się przyzwoita, więc w pełni zadowolona usiadłam sobie z tyłu autobusu, a moja siostra wyjęła z portfela żądaną sumę. Troszeczkę się zdziwiłyśmy, gdy kierowca powiedział, że te trzydzieści kun, to nie jest suma, ale cena biletu dla jednej osoby… W drugą stronę zaś, u innego przewoźnika, za trasę powrotną zapłaciłyśmy już po siedemnaście kun na głowę. I gdzie logika?

Zwiedzanie Omiša nie wydaje się zbyt problematyczne i nie musimy się do niego specjalnie przygotowywać. Co prawda, w mieście brakuje jakiegoś planu, albo chociażby mapy z zaznaczonymi najważniejszymi miejscami i zabytkami, ale miasteczko jest dość malutkie i na szczęście wszystkie najważniejsze zabytki znajdują się na wyciągnięcie ręki. Dodatkowo do niektórych miejsc mogą zaprowadzić nas kierunkowskazy, ale, niestety, nie do wszystkich miejsc.

DSC00033

My zaczęliśmy nasze zwiedzanie za pierwszym i za drugim razem od Fošala, czyli głównej ulicy i promenady miasta,  z której mogliśmy w jednej chwili wejść w wąską uliczkę i znaleźć się na starym mieście.

Jednak już na wstępie zaczęliśmy od małych zakupów. Nie jestem dobra w pakowaniu i zawsze muszę o czymś zapomnieć. Tym razem padło na strój kąpielowy. Bo na logikę, na co komu strój kąpielowy w słonecznej Dalmacji?!

Po zakupie stroju kąpielowego i parasola (tego nie zapomnieliśmy, po prostu nie zmieścił się w samochodzie), przenieśliśmy się na małe targowisko, żeby szukać tego, co w Omišu najlepsze. Cała moja rodzina była zainteresowana  dorodnymi owocami, oliwą i regionalnymi serami. Roztrwonilibyśmy wszystkie pieniądze, szczególnie, że sprzedawcy rzeczywiście potrafią namawiać na kupno różnych zbędnych produktów, ale mój tata skutecznie nas od tego odwiódł i poszliśmy w kierunku starego miasta.

DSC00034

Tutaj warto poszukać małych świątyń: kościoła parafialnego świętego Michała, kościoła  świętego Rocha i kościoła Świętego Ducha. Niestety, nam dane było zobaczyć wnętrze jedynie kościoła pod wezwaniem świętego Michała. Reszta świątyń była zamknięta na cztery spusty i pozostało nam podziwianie ich z ulicy.

Tuż obok kościoła świętego Michała znajdują się schody, prowadzące na twierdzę Mirabela. Na wstępie zaznaczę, że lepiej nie wchodzić na szczyt twierdzy w klapkach ani na obcasach (choć sama śmignęłam na samą górę w japonkach). Potem schodzenie może nieźle zszargać nam nerwy 😉 W ogóle schody, jak chyba wszędzie w Dalmacji, są zrobione „na oko” i schodki mają różną wielkość i strukturę. Zawsze też muszą się znaleźć co najmniej dwa wyszczerbione stopnie, a barierka raz jest, raz jej nie ma.

Co najważniejsze, widok z Mirabeli jest cudowny! Widać całe miasteczko, wraz z miejską plażą, portem i cudowną rzeką Cetiną, która właśnie w Omišu wydrążyła kanion w masywie górskim Mosor i tutaj wpływa do morza. Zdjęcia zdecydowanie nie oddają nieziemskiego widoku z twierdzy.

DSC00056

Aha, wstęp na górę kosztował mnie dwadzieścia kun. Moja siostra się nie skusiła ze względu na buty na koturnach, ale ja spokojnie wspięłam się na szczyt w japonkach. Pod koniec troszkę się bałam, ale teraz, kiedy widzę zdjęcia i wspominam prześliczne widoki z góry, to wiem, że było warto!

Omis Chorwacja

Miasteczko, oprócz tego, że oferuje miejską, żwirową plażę – no może odrobinkę zbyt tłoczną, wiele kawiarni i restauracji (także z polskim menu!) i historyczną stronę starego miasta, może zaproponować nam także przeróżne wycieczki. Oczywiście, tą najważniejszą jest rejs po rzece Cetinie. Jednak większym statkiem możemy się wybrać chociażby na wyspę Brać, do Hvaru i Trogiru.

I taka wycieczka wciąż jest przede mną. Na razie z rodzicami zdecydowaliśmy się na rejs rzeką Cetiną. Mam jednak nadzieję, że później wybierzemy się także w inne, równie ciekawe, miejsce.

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • Niezwykłe miejsce.. Tylko pozazdrościć wyjazdu:)
    A widok z Mirabeli.. Przepiękny!
    Baw się dobrze!

    https://seektopurpose.blogspot.com/

    • Ola

      Dziękuję 🙂 Życzę Ci, żebyś też mogła jak najszybciej zobaczyć ten widok! A może nawet jakiś lepszy, a co! 😉 Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za odwiedziny!

  • Świetny artykuł na temat świetnego miejsca. Byłem raz w Chorwacji, wciąż mam w głowie ten klimat, plaże czy ludzi. Pozdrawiam!

    • Ola

      Najlepszy klimat tworzą ludzie 🙂 A Chorwaci są przesympatyczni. Skoro byłeś raz, to chyba czas wybrać się i drugi 😉

  • Omis jest rewelacyjny. W szczególności widoki z twierdzy. My byliśmy tam w 2012 roku, w kwietniu, gdy pogoda była daleka od idealnej. Na dodatek zaatakował nas jakiś nad aktywny muł 😉

    • Ola

      Powiem Ci szczerze, że spodziewałam się trochę innej pogody w Chorwacji. Myślałam, że jest jeszcze cieplej niż teraz. Ta Turcja mnie całkiem rozpuściła 😀 Ale jestem zadowolona, bo upałów zbytnich bym nie zniosła, a tak jest idealnie. W kwietniu pewnie mieliście dość kapryśną pogodę 😉

  • Że zacytuję klasyka – jesteś hardcore’m (mam na myśli japonki). 🙂

    Widoki nieziemskie, super, że odpoczywasz i tak przyjemnie spędzasz czas (i dzięki temu jeszcze my możemy czytać tak interesujące wpisy). Historia z autobusami niesamowita – ciekawe czy to generalna chorwacka „przypadłość”. Jeśli tak to jak ci ludzie dojeżdżają do pracy?;)

    Pozdrawiam ciepło i czekam na więcej!

    • Ola

      No właśnie też się nad tym zastanawiałam, ale powiem Ci, że z autobusami w Turcji jest bardzo podobnie, ale tubylcy posiadają jakąś nadprzyrodzoną wiedzę i ZNAJĄ godzinę odjazdu autobusu. Skąd? Jak? Nie wiem, ale jakoś sobie radzą 😀

  • Piękne miejsce, chętnie bym je kiedyś odwiedziła 🙂

    • Ola

      To prawda, w Omisu jest bardzo pięknie i serdecznie polecam Ci wyjazd w te okolice 🙂 Pozdrawiam cieplutko!

  • piękne zdjęcia

    • Ola

      Dziękuję:*

  • Bardzo ladne miejsce! Z checia sie tam wybierzemy, ale chyba jednak poza sezonem. Jakos jednak obawiamy sie Chorwacji w sezonie i tlumow turystow. Fajny blog! Bede zagladac czesciej! 🙂

    • Ola

      Tak! Turystów jest tam ogrom. Najgorzej było w Splicie. Dosłownie szliśmy gęsiego przez różne uliczki na starym mieście. Ale i tak było super 🙂 Dziękuję za odwiedziny!

  • Byłem w Chorwacji już 3 razy i rzeczywiście jest tam przepięknie. Jak się idzie pomiędzy tymi drzewami i słyszy wieczorem te chorwackie świerszcze – coś pięknego. Tylko trzeba uważać, żeby przez przypadek się nie zagapić, jadąc autem 😉

    • Ola

      Haha, tak! Moja mama cały czas krzyczała, kiedy tata patrzył na widoki w trakcie jazdy 😉 A te świerszcze rzeczywiście były nieokiełznane – cykały dzień i noc 😀 Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko:)

  • Ewa

    Widoki w Chorwacji są piękne. A droga z Makarskiej do Omisia najładniejsza jaką widziałam.

    • Ola

      To prawda! Też uważam, że widoki z tej trasy są przepiękne 🙂 Rodzina nawet zmusiła mnie do filmowania całej trasy, ale niezbyt dobrze to wyszło 😉