Moja ulubiona część Stambułu – Anadoluhisarı

anadoluhisari

Kiedyś było to całkiem inne miejsce. W sumie chyba jak każda część Stambułu. Bo jak miasto miałoby się nie zmieniać, jeżeli w ciągu kilkudziesięciu lat przybyło mu około 15 milionów nowych mieszkańców? Chyba żadne miasto i żadne władze nie zdołałyby ogarnąć i odpowiednio zaplanować takiego zwiększenia populacji. Dotknęło to także mojej ulubionej części Stambułu – Anadoluhisarı. Aż trudno uwierzyć, ale do tej dzielnicy, do której przyjeżdżam regularnie na przechadzkę lub herbatkę, jeszcze w 1946 roku można było dostać się wyłącznie promem i w samej dzielnicy nie było żadnych większych dróg.

Anadoluhisari

Ja poznałam to miejsce dzięki mojemu mężowi, który właśnie tam pracuje – szczęściarz! Od samego początku mówił mi, że te okolice są wyjątkowo ładne, ale jakoś nie wierzyłam jego opinii, bo jak dla mnie jego poczucie zieleni, piękna przyrody, jest dość kulawe. Zazwyczaj nie potrafi wyczuć jakie okolice mogą być przeze mnie uznane za atrakcyjne i świeże. Ja potrzebuję do szczęścia otwartej przestrzeni i bliskości przyrody – jemu wystarcza w tym względzie jedynie widok na morze. Tylko co da nam morze, jeżeli wszystko wokół jego brzegu jest zabudowane, ba! Dosłownie zamurowane?

Moja pierwsza wizyta w Anadoluhisarı

Choć lał deszcz i było potwornie zimno, postanowiłam się ogarnąć i pojechać do męża, który wyszedł z domu z samego rana. Już po przejściu do najbliższego przystanku, co trwało może cztery minuty, byłam przemoknięta do suchej nitki. Nie pomógł ani parasol, ani nieprzemakalny (haha) płaszcz. W butach uroczo chlupotało, a włosy zamieniły się w ociekające wodą strąki. Wsiadłam do autobusu – na szczęście pustego, cud! Usiadłam (!) i nastał czas oczekiwania na nadciągające rozczarowanie. Ale nie było to rozczarowanie dotyczące słów męża o ładnych okolicach.

Mimo strasznej pogody i zaparowanych szyb potrafiłam bez problemu dostrzec, że już kilka przystanków dalej okolica zmienia się diametralnie. Widok za oknem, choć musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby wyminąć wzrokiem wszystkie osoby zasłaniające mi jedyny niezaparowany kawałek przedniej szyby, bardzo szybko udowodnił mi, że to nie Stambuł nie ma żadnych plusów, ale to JA mieszkam w najgorszym miejscu z możliwych. I mimo że raczej zdawałam sobie sprawę z tego od początku, to nie miałam świadomości, że już kilka kilometrów dalej Stambuł pokaże mi swoją całkiem inną twarz.

Anadoluhisarı jest urocze, zielone, świeże… Uliczki są zadbane, domki w starym stambulskim stylu są odnowione i kolorowe. Pomiędzy budynkami są nawet wolne przestrzenie, które pozwalają na wprowadzenie odrobiny zieleni na te tereny. Co ja mówię, w okolicy jest także las! A to już prawie jak rozpusta. To wszystko przypomina mi bardziej nadmorski kurort, niż czternastomilionowy, bury i ponury moloch. Nawet morze jest blisko, choć to akurat nie jest moim priorytetem. Po tym wszystkim co zobaczyłam, zastanawiało mnie tylko jedno, co myślał mój mąż wybierając akurat to mieszkanie w centrum obrzydliwego Umraniye na nasz nowy dom?

A co było kiedyś?

Już od czasów panowania Justyniana żyli tam najbardziej postępowi mieszkańcy miasta. W nadmorskich pałacach mieszkała sama śmietanka towarzyska, biurokraci, którzy tylko niewiele ustępowali sułtanowi. Byli to wykształceni, kulturalni, prawdziwi mieszczanie. I nawet w latach czterdziestych ubiegłego wieku, kiedy powstała tam pierwsza droga, wciąż niewiele osób sprowadzało się w te okolice. Najczęściej byli to rybacy z nad Morza Czarnego.

Obecnie w rejonie Anadoluhisarı można oglądać tylko twierdze zbudowane za panowania Yildirima Beyazida. A jeszcze w latach czterdziestych można było znaleźć szczątki różnych budowli, na przykład kolumn z czasów Justyniana.

Twierdze, które ostały się w okolicy, zostały rozbudowane przez Turków po zdobyciu Konstantynopola. Dobudowano do nich mury, które miały strzec przed atakami drogą morską. Z tego powodu Anadoluhisarı („anadolu hisarı” można przetłumaczyć jako „anatolijskie twierdze”) są jednymi z najstarszych tureckich budowli w całym Stambule.

anadolu hisari

Jeszcze sto lat temu wokół twierdz znajdowały się piękne łąki i ogrody, gdzie ludzie spotykali się, oglądali sztuki teatralne i pokazy cyrkowców. W okolicach była nawet plaża, w pobliżu której działała restauracja ze stałą kapelą.

Mahmut I jako pierwszy zbudował tu (między Anadoluhisarı a dzielnicą Kandilli) pałac z przylegającym do niego ogrodem. Później sułtan Abdulmecid na miejscu starego pałacu zbudował nowy, gdzie doprowadził wodę z okolicznych strumieni. Obecnie Pałac Küçüksu jest otwarty dla zwiedzających, a w części jego rozległych ogrodów powstała kawiarnia z cudownym widokiem na morze oraz pensjonat dla nauczycieli – urzędników państwowych.

anadoluhisari
Fot. http://www.millisaraylar.gov.tr

Z czasem między pałacem Abdulmecida a Kandilli zaczęły pojawiać się coraz to nowsze drewniane pałace wysokich urzędników państwowych, najbogatszych ludzi w Stambule. Tylko niektóre z nich ostały się do dziś i zostały odnowione. Jeden z nich to Kıbrıslı Yalısı.

Oczywiście, nie tylko ja poznałam się na urodzie Anadoluhisarı ;)) W wielu tureckich serialach, których akcja rozgrywa się w Stambule, bardzo często można zobaczyć widoki właśnie z tej dzielnicy. A potem tylko słucham, jaki to Stambuł jest przepiękny, przecież w serialach to same cudowne domy i urocze okolice – nawet najbiedniejsi mieszkają w ślicznych drewnianych domkach. Ta… Jasne ;))

Ale i tak przyjemnie ogląda się te okolice – choćby tylko na ekranie telewizora. Szkoda tylko, że cały Stambuł właśnie tak nie wygląda!

The following two tabs change content below.
Mam na imię Ola. Mieszkam w Stambule. Uwielbiam rozglądać się i pokazywać innym rzeczy, które uważam za ciekawe. Dlatego powstał ten blog, który tworzę ze swoim ukochanym mężem 🙂 Jeżeli chcesz się skontaktować, pisz śmiało na adres: ola@whattoseeinturkey.com
  • „W ciągu kilkudziesięciu lat przybyło mu około 15 milionów nowych mieszkańców?” Naprawdę? niesamowite

    • Ola

      Niestety, i przez to Stambuł strasznie na tym ucierpiał, ale cóż, jakoś sobie ludzie radzą 🙂

  • Chyba poszukam więcej zdjęć w Google bo widoki rzeczywiście ładne… 🙂 A swoją drogą to też mnie denerwuje jak ludzie się zachwycają Poznaniem tylko dlatego, bo im się starówka spodobała…

    • Ola

      No tak to bywa:D Bardzo dużo osób mi mówi, że Stambuł taki piękny, taki cudowny, a jak odpowiadam, że dla turystów na pewno, ale dla mnie niekoniecznie, to wychodzę na wieczną marudę 😀 Dobrze, że ciągle spotykam w Stambule takie „marudy” jak ja, więc to mnie przynajmniej pociesza 😉